Tak sobie poczytałam i stwierdziłam z uśmiechem na twarzy,że wszystko ok z moim dbaniem o Miśka. Pisałam,że wyparzam butelki, ale nie napisałam,że tylko po nocy, bo zbieram brudne butelki na nocnym stoliku a w nocy nie mam siły iść ich umyć. Co do Lovelli to alergolog mi kazała, bo jak wspomniałam Misiek ma atopowe zapalenie skóry. Raz wyprałam jego ciuszki w naszym proszku i niestety maluch się męczył. W domu mamy psa, który od urodzenia synka nie opuszcza go na krok, śpi z nim kiedy Michałek jest na naszym łóżku, bawi się się z nim na podłodze. Nie przyszło mi do głowy, aby za każdym razem np myć mu rączki, bo chyba musiałabym non stop to robić. Na spacerkach Misiek harcuje na trawie i nie zawsze jestem w stanie przyuważyć co aktualnie wsadza do buzi. Ciuchów nie prasuję, bo jak wspomniała któraś z was, ja też wolę ten czas poświęcić na zabawę i przytulaski z synkiem.
A co do całowania w usta...no po prostu nie mogę się oprzeć kiedy Misiek sam daje mi buzi swoją otwartą i obślinioną buźką;-) Ale całuje tylko mnie, bo np do taty tylko się wtula, ale buzi nie chce mu dawać.
Dziewczyny nie dajmy się zwariować, dzieci odporność łapać jakoś muszą, bo już nie długo będą same się bawić w piaskownicach, jeść na dworze to co rośnie i przypełznie;-) Przecież nie mówimy o wychowaniu dzieci w brudzie, tylko o naturalnym kontakcie z zarazkami;-) Odczulanie z alergii też przecież polega na bezpośrednim kontakcie z alergenami;-)
Samanta powodzenia na szczepieniu, trzymam kciuki za Twoją córcię:-) My kolejne szczepienie mamy dopiero jak Michałek skończy 12 miesięcy.