Nulini, my mieliśmy planowaną studniówkę, organizowaną w lokalu, i listę z ilością osób oddawało się na miesiąc przed studniówką wiec każdy wiedział że sparowani są wszyscy, ja miałam chłopaka z klasy wiec było prościej bo prosić nikogo nie musiałam i płacić za nikogo też. Ale ten pomysł z pójściem solo był kiepski bo po 1. tańczy się walca ... wiec sama miałaś tańczyć?, u nas z osobami towarzyszącymi uczęszczało się na nauki walca już miesiąc przed studniówką,... itp. po 2. zaprosić kolegę jest super, bo z kolegą fajnie się człowiek wybawi i ma się do kogo usta otworzyc.
Dziwi mnie fakt, że nikt z klasy wiedząc że sama jesteś nie zatańczył z Tobą, ani nie pogadał ja bym tak koleżanki nie zostawiła samej sobie. Zresztą u nas bawiło się 6 klas zazwyczaj wszyscy w kółkach tańczyli, wygłupaliśmy się, wolnych piosenek było niewiele i zazwyczaj prosiło się na nich nauczycieli. Ja na Twoim miejscu skorzystałabym z faktu bycia samej i obtańcowałabym całe grono nauczycieli w końcu to można tańcem przełamać lody.
Ale oczywiście łatwo mi się mówi , zresztą i tak jest po fakcie.
Ja natomiast zawsze na wesela do rodziny chodziłam sama bo moi rodzice nigdy bogaci nie byli i zawsze uważali że skoro nie mam akurat chłopaka to prosić nikogo nie będę bo to się wiąże z większą kasą do koperty wiec pamiętam, że na kilku weselach byłam sama, miałam wtedy w granicach 16-18 lat. I powiem Ci że zawsze się super bawiłam, każdy kuzyn ze mną zatańczył, siedziałam w gronie młodych osób wiec się nawet wódeczki spróbowało hehe