To ja, wasz P.

dojrzałem do tego, żeby konto założyć. hehehe...
poruszacie tematy, na które mogę się trochę wypowiedzieć, a Strzyga ma inny punkt widzenia niż ja.
Zacznę od niemiłych rzeczy. Przeżyłem zdradę w małżeństwie, które się zresztą rozpadło. Chciałem być dobrym mężem i zamówić kosmetyki na allegro dla żonki. Moje konto było podpisane pod jej email, ponieważ ona więcej zamawiała i znaliśmy oboje hasła do swoich skrzynek, kont itp. Więc wszedłem na jej skrzynkę sprawdzić dane do przelewu, a tam mail zatytułowany "miłego oglądania kochanie". Pomyślałem, że do mnie i kliknąłem. Okazało się, że moja żona wysyła jakiemuś typowi fotki w negliżu. Była awantura, wyprowadzałem się kilkukrotnie, ale wracałem ze względu na dzieci. W ostateczności to musiało się rozpaść.
Żeby coś naprawić to trzeba chęci obu stron. Polecam szczerą rozmowę (świetnie do tego nadaje się osoba obca - psycholog), żeby znaleźć źródło problemu, bo być może wina jest po naszej stronie. Jak już wszystko jest wyjaśnione i wiemy, co robimy źle, to można przystąpić do naprawy. Jeśli nie ma rozmowy i nie wiadomo co jest źle, a na dodatek stara się tylko jedna osoba, to nie warto się bawić w coś takiego. Ja się starałem, a ona tylko myślała o ty drugim, w ogóle nie chciała rozmawiać. Do psychologa chodziłem sam.
Teraz mam świetną, nową, przyszłą żonę. Patrząc z perspektywy czasu, nie żałuję.
"Tego" dnia obudziła mnie nad ranem, coś koło 5:00. Ja rano do pracy miałem iść, więc naburmuszony, że mnie budzi za wcześnie. Skacze po mnie, coś wrzeszczy, że niby jest szczęśliwa. Test zrobiła. Daje mi do ręki. Skupiam wzrok, ale nic nie widzę. Kawałek plastiku i ani jednej kreski. Jeszcze śpię. Test wypadł mi z ręki. Efekt zombie daje o sobie znać, to się przekręcam i idę spać dalej.
Rano wziąłem test ponownie do ręki. Spojrzałem i rzeczywiście 2 kreski. Czułem się dumny, że zrobiłem na złość lekarzom, którzy nie dawali nam szans
Co do teściów, to w poprzednim związku ich nie miałem, więc problem z głowy. Dopiero teraz muszę się przyzwyczaić do obecności rodziców Strzygi. Świetni ludzie, mógłbym powiedzieć, że dopiero teraz, przy nich czuję się jakbym miał rodzinę. Raczej jeśli rozmawiamy o jakimś temacie to na swobodnie, co prawda do teściowej jakoś nie mogę się przemóc, żeby powiedzieć coś bezpośrednio. Do teścia z kolei zwracam się per "teściu", co wywołuje uśmiech Strzygi, bo on chyba jeszcze nie jest na to gotowy
Moja mama umarła jak miałem 16 lat, więc Strzyga nie ma jako takiej, prawdziwej teściowej, a jedynie jakieś połączenie jeszcze-nie-macochy i teściowej, bo mój ojciec z nową kobietą nie ma jeszcze ślubu. Mieszkają w Holandii, więc kontaktu z nimi za dużego nie ma i dobrze. Ja się do ojca nie odzywam już któryś miesiąc, bo odkąd się rozstałem z żoną, to chyba obwinia mnie za to i ciągle tylko mnie obraża, a ja mam już tego dość. Przegiął, jak dodatkowo obraził Strzygę, stwierdzając, że "teraz to masz jeszcze głupszą żonę niż miałeś". Od babci wiem, że on teraz oczekuje, że go przeproszę. Za co?
Mami: ja też się zastanawiałem, co się z Tobą działo i dlaczego K. nic nie pisał. Ja bym sposób znalazł na napisanie coś o Strzydze - chociażby internet w telefonie. Jak leżała ostatnio w szpitalu to pokazywałem jej Wasze posty na telefonie
A tak poza tym, to
cześć wszystkim!
P.S. ostatnio to przechodzicie same siebie i miałem do przeczytania ponad 200 postów przez to, że w pracy byłem.