Anina – ja i tak mam lewatywę wpisaną w plan porodu. Przyjemność to to nie jest, ale jednak daje mi jakieś poczucie bezpieczeństwa – skoro jelita puste to nie będzie niespodzianki podczas porodu. Zwłaszcza, że rodzić będziemy z P. razem
Ale coś musi być na rzeczy, bo nie dość, że się wczoraj „organizm czyścił”, to od dwóch dni absolutnie nie mam apetytu. Wcześniej byłam cały czas głodna, a teraz żeby cokolwiek zjeść muszę się zmuszać…
Anielka – teraz, kiedy Młody waży już ponad 2700 i za moment skończę 36 tydzień, to ja się już nie boję. Tylko chwilami trochę mi tęskno za czasem gdy tylko ja i P. i nasze nieprzespane noce.

Bo teraz się pozmienia
Fazerka – Ty zaraz skończysz 37 tydzień, więc Maleństwo już niemal donoszone. Wytrzymaj jeszcze tą chwilkę… :*
Gosia – ja kiedyś (jakieś pięć lat temu) pracowałam w sklepie i wpadła mi grupa chłopaków. Jeden po prostu jak marzenie, z zakamarków kobiecych fantazji chyba wyciągnięty… No i podlatują do lady, i on prosi o 12 puszek Lecha. A, ze młodziutko wyglądał to Strzyga twardo”
- A dowód osobisty jest?
- Pani sobie żartuje… - i uśmiech od ucha do ucha.
- Nie? Nie żartuję. Poproszę o dowód, albo proszę poszukać innego sklepu.
No i wyciągnął dowód. Jeszcze ten stary, książeczkowy. Okazało się, że ma ponad trzydziestkę na karku… W życiu nie spłonęłam takim rumieńcem.
Fiona – Pewnie Remik się przesunął niżej

Jeden z pierwszych objawów zbliżającego się porodu
