heh...ja muszę też swojego pochwalić




normalnie ostatnio coś przejął się ciążą

chyba po narodzinach córeczki Asterii uświadomił sobie, że to JUŻ...


bo skacze przy mnie jak nigdy

chociaż czasem wkurza...np..wczoraj poszedł na piłkę o 17:30, a wrócił prawie o 21...chociaż zawsze wracał o 19...oczywiście telefonu nie miał z sobą, ale uzmysłowiłam mu, że co by było gdyby...i tutaj 100 czarnych scenariuszy, trochę pokrzyczałam...(tak na prawdę jakby się coś działo to wystarczyłoby mi tylko zejść na dół do teściów, albo do rodziców zadzwonić i byliby w ciągu 10 minut, ale tego przecież P. nie powiem



) on poszedł się kąpać i chyba się bardzo przejął

bo przepraszam mnie, całował i smyrał po pleckach w celu udobruchania
Marciaa...heh..u mnie to jest tak, że ja P. zapowiedziałam, że po porodzie godzina dziennie jest dla mnie na ćwiczenia, bo muszę jakoś wyglądać...a mój P. codziennie prawie chodzi na piłkę na 2 godziny, ale problemu póki co nie widzę

nawet lepiej, bo jak się zmęczy to mniej marudny jest

ale dzieci jeszcze nie mamy

może później mi się zmieni

Melissa
ja też mojemu codziennie opowiadam co i ile robiłam

niech wie;D
a ja wciąż nie mam pomysłu na surówkę...;/;/ obiad już gotowy czeka na powrót P., więc mam jeszcze chwilę, żeby pomyśleć

swoją droga dziś P. idzie na imprezę (urodziny kolegi do sopotu), a ja zostaję sama...może weźmiecie mnie za dziwną, ale lubię jak on wychodzi

tzn...smutno mi jest, że sama będę, ale cieszę się, że on się cieszy

