• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Styczeń 2012

Jejku, ją chyba przestanę tu zaglądać bo w cały czas o jedzeniu.... a przecież już nie każdy może jeść wszystko;p

Mam ochotę na kotleta, frytki, albo coś niezdrowego...
 
reklama
Gosia - U mnie chociaż wszyscy będą razem...

Ale najgorzej się poczułam, jak się pierwszy raz rozpłakałam i P. spytał co się dzieje, a ja,żemi smutno, bo spędzę pierwsze święta bez rodziny. I usłyszałam "No ale przecież ja jestem Twoją rodziną, prawda?" I oprócz tego, że mi smutno zrobiło mi się jeszcze podle, że jestem taką niewdzięczną małpą :(

Asteria
- najważniejsze, że zaczyna przybierać :) Teraz już będzie z górki.
 
Bakaalia - nie było Twistosów :-( ale ale były za to Monster munch (duszki) i zajadam :-)
Gosia - nie smutaj... ja pamiętam taki jeden rok jak moi rodzice tylko we dwójkę spędzali święta i przykro mi też było okropnie, dzwoniłam do nich w dzień wigilii kilka razy i jakoś lżej było.
 
Byłam po mleko w kuchni, wlałam do szklanki.. szklankę schowałam do lodówki i wyszłam.. w połowie drogi mi się przypomniało że coś nie tak ;D
:-D:-D:-D:-D

Kasia to tylko pozostaje mi pozazdrościć że siadasz jeszcze za kółko.. mi się brzuchol nie mieści.. no i jestem strasznie nieogarnięta także dla bezpieczeństwa w aucie siadam na miejscu pasażera...
Strzyga głowa do góry!! to że będziesz miała inne święta to nie znaczy że będą gorsze :)
choć ja sama nienawidziłam świąt odkąd zmarli moi rodzice.. tęskno mi za mamusiowymi potrawami.. teraz gdy w brzusiu siedzi u mnie mały Skarb to zaczynam lubić święta.. będę już miała dla kogo stroić mieszkanko, piec, gotować..(jakoś dla dwójki osób mi się nie chciało nic robić) także może znowu polubię święta..
Fiona u mnie też mandarynki na drzewach rosną ;-) ale takie z ulicznych drzew to raczej nie jadalne.. no chyba że ktoś lubi mandarynki z dodatkiem ołowiu :-D
Asteria widzisz! mówiłyśmy troszkę cierpliwości i dzieciątko zacznie przybierać na wadzę! suuper! cieszę się bardzo!:-)
 
Kasia i tak życzę smacznego ;D
Ja do tej pory ciągle spędzałam święta z rodzicami, no oczywiście część u siebie część u P. ale teraz bardziej przeraża mnie to, że będę mieszkać już oddzielnie u P. a nie u siebie... ja jestem strasznie domowa, przykro mi się robi jak pomyślę że mama tu sama z bratem(on cały dzień w szkole, potem gdzieś wychodzi) a ojciec w delegacji pracuje, przyjeżdża co dwa tygodnie więc mama praktycznie sama.. P. tego nie rozumie do końca a mi się po prostu chce płakać, dlatego teraz przed porodem przyjeżdżam często na kilka dni by posiedzieć z mamą, bo wiem jak to jest jak się samej siedzi w domu. Ehh
 
Fazerkamm - dopiero teraz pomyślałam że faktycznie chyba nie jest ze mną aż tak źle bo jeżdżę bez problemów, fotel sobie troszkę tylko odsunęłam i jest całkiem całkiem.
Asteria - super wieści, teraz będzie tylko lepiej.
Strzyga - ja pamiętam swoją pierwszą wigilię bez rodziców, u rodziców K wigilia jest bardzooo wystawna i jakoś nie pasowało mi to bo bardziej skupiają się na prezentach, pięknym stole i tym aby nienagannie wygladać a u moich rodziców tak bardziej ciepło z tradycyjnymi potrawami, pasterką, kolędami itp. i pamiętam jak dziś jak poszłam do pokoju gościnnego zadzwoniłam do mamy i jej ryczałam do słuchawki zresztą obie ryczałyśmy ale z czasem było już łatwiej jakoś się przekonałam do tej ich wigilii.
 
Bakaalia- u mnie też zawsze rodzinnie, zawsze mieliśmy tak, że obiady,kolacje razem w miarę możliwości a święta to już wiadomo-choć Nas czwórka-mama, tata, ja i mój brat. U mojego A. obiadki zawsze każdy jadł osobno i jakoś nie mogłam się do tego przyzwyczaić. Dlatego teraz jak razem mieszkamy, pilnuje, żebyśmy razem jedli posiłki, chociaż obiad.Lepiej mi z tym:).
I choć nie mieszkam daleko od rodziców-15 min autobusem, to nie jestem tam za często.Zresztą mama na zmiany pracuje, tata do wieczora a brat ma dziewczynę wiec wiadomo:).Ale często dzwonię, albo mama do mnie.Jesteśmy blisko, tak zawsze u Nas było.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry