Gabryś: nam w zeszłym roku zepsuł się piecyk, a mieliśmy ogrzewanie z niego. Zima była gorsza niż w tym roku i spaliśmy w ubraniach, 4 parach skarpet, swetrach i pod 3 kołdrami

. Teraz mamy centralne ogrzewanie i bieżącą ciepłą wodę.
Przeżyliśmy jakoś wigilię u mojej "drugiej" babci. Tej strony rodziny nie za bardzo lubię od śmierci mojej mamy. Mama umarła na raka, a jej rodzeństwo (6 ciotek i wujek) obwiniali mojego ojca o jej śmierć, a poza tym jeszcze przed pogrzebem, bez pytania powynosiły bardzo drogie kosmetyki i ubrania mojej mamy. Ojciec się wkurzył i stwierdził, że skoro nie zapytały to mają wszystko oddać (w innym przypadku pewnie by im sprezentował). No i się nie lubimy z nimi już 11 lat, ale z przyzwoitości chodzę się połamać opłatkiem, przecież rodziny się nie wybiera.
Było wyjątkowo miło, nawet dostałem prezent. Co prawda widać, że chyba nie chcieli, żebym był jedyną osobą bez prezentu, bo napis "Dla P." był przykrywką, dla innego napisu i dostałem przemianowany prezent przeznaczony dla kogoś innego. Jako, że jestem spostrzegawczy to od razu zauważyłem ten "detal". Oczywiście prezent nietrafiony, bo jakiś balsam po goleniu nivea, a ja takich rzeczy nie używam. Jestem wyznawcą wody kolońskiej - musi szczypać po goleniu, wtedy czuję się jak facet.
No i oczywiście tradycyjnie, po katolicku, czytanie jakieś przypowieści czy czegoś, modlonko, życzenia i 30 osób.
A dzisiejszy dzień spędzamy we 2, odpoczywamy i zażywamy spokoju póki nie ma mojego brata, i Bożydar się jeszcze nie urodził, nic nie trzeba robić, i takie takie.