Gabryś - każde dziecko ma swoje tempo rozwoju - niektóre dzieci rodzą się w pełni rozwinięte w 36 tygodniu ciąży, a inne w 39 lądują w inkubatorze, bo nadal płucka nie dają rady. jeżeli dziecko nie rodzi się w 40 tygodniu, to może to wcale nie jest obiektywny 40 tydzień, tylko np. ciąża jest młodsza niż wynika z miesiączki, a dodatkowo może się rozwijać nieco wolniej niż rówieśnicy.
Co do ryzykowania - oksytocyna podawana w kroplówce może zaburzyć tętno dziecka np. To jest zagrożenie zdrowia, a czasami nawet życia. Poza tym znam osobiście dziewczynę, która w 42 tygodniu dostała oksytocynę na wywołanie, a dziecko kompletnie to zignorowało i urodziło się 2 dni później, na dzień przed planowaną drugą dawką oksy (u nas w szpitalu nie można jej podawać dwa razy, czy nawet dwa dni pod rząd - za duże ryzyko wg naszych lekarzy).
Mi się też już nie chce chodzić w ciąży, męczyć się, mieć mdłości i bóli krzyża, zgagi, opuchniętych kostek, latać co pięć minut do łazienki itp, ale nie wyobrażam sobie stosowania metod niosących choćby cień ryzyka dla mojego dziecka. Zwłaszcza, kiedy termin porodu nie minął.
***
Swoją drogą - dostałam na moje ucho Dicortineff - laryngolog stwierdził, że po pierwsze jest mniej szkodliwy niż (nie działający na mnie) Otivin, a po drugie i tak zaraz urodzę, więc większych szkód nie wyrządzi... W pełni zachwycona nie jestem, ale od swojej położnej usłyszałam, że lepszy Dicortineff niż dalszy rozwój infekcji i późniejsze zarażenie Młodego... Tak więc wkraplam i klnę na swoje uszy.
Asiuk - a tą wodę utlenioną się stosuje jako kuracje powtarzaną, czy jednorazowo. I ile to ma zostać w uchu?
