reklama

Styczeń 2012

Kasia popieram w pełni, ja tez nie chciałam wesela zanim na niego nie zarobimy z mężem. Dobrym pomysłem jest w tej sytuacji tylko ślub cywilny, mały obiad tylko dla rodziców a wesele jak uzbiera się kaska. Przynajmniej wiesz wtedy, że sama o wszystkim mozesz zdecydować. Ja też bardzo lubię niezależność pod każdym względem,
 
reklama
Dzień dobry dwupaczki :)

od pewnego czasu lubię poniedziałki, więc i dziś się czuję znakomicie :)
po pięknym weekendzie czeka nas chyba załamanie pogody, ale co tam - mam synusia w brzuszku to cóż więcej potrzeba mi do szczęścia :)

Miłego dzieonka

Ps. za wszystkie wizytujące dziś trzymam kciuki
 
Mi byłoby głupio korzystać z pomocy rodziców w tej kwestii. Jestem dorosłym człowiekiem, staram się sama ponosić konsekwencje swoich czynów, wyborów i decyzji.

Tak więc koszta i organizację ślubu i wesela na pewno weźmiemy na siebie. Ale do tego jeszcze daleko. Najpierw musi się skończyć sprawa rozwodowa P., a sądy w Polsce nie działają szybko i sprawnie - zwłaszcza gdy w grę wchodzi małżeństwo z dziećmi.
 
zależy jak na to patrzysz jeżeli tak jak ja wychodziłam za mąż i jeszcze się uczyłam a ślub to także podzielenie się szczęściem z najbliższymi nie tylko młodych ale również rodziców to nie widzę w tym żadnego wstydu żeby rodzice finasowali wesele to nawet można potraktować jako prezent na nową drogę życia a co innego mając np 35 lat człowiek jest już niezależny finasowo ma ułożone życie , mieszkanie itp. albo jest to drugi lub trzeci ślub
 
Dzien Doberek :)
Co do ślubu to ja z moim Mężem zaczelismy Nasz planować jakoś pod koniec listopada 2010 czy nawet byl juz grudzień :P a 22.01.2011r. się pobralismy :) Wszystko bylo jak na wariackich papierach, ale ślub był cywilny, na 30 osob, w restauracji, przy muzyce z płyt ja miałam suknię ślubna, Mąż piekny ślubny garnitur i bylo pięknie!! Przetancowalismy calutkie wesle, goscie sie bawili do utratuy tchu. Sama zrobilam nawet sobie odczepiny :) Planujemy na kiedys kiedys Koscielny, ale u nas problem z biezmowaniem bo ani ja ani Mąż nie mamy, ponadto chcielibysmy wowczas juz zrobic taki wieeelki slub ale czas pokaze moze zdecydujemy sie kiedys na maly Koscielny. W Nasze wesele zainwestowalismy razem z moimi rodzicami, głownie sami, ale moi rodzice duzo Nam dolozyli. Bylo super :)) piękne wspomnienia na calutkie zycie :)

Dziewczeta powodzenia na wizytach!! :)
 
Ostatnia edycja:
dzien dobry po weekendzie,

zaraz Was nadrobie, no moze nie tak zaraz:-D

co do slubu mialam cywilke, impreza na "oczko" w zaprzyjaznionym pubie, sami zaplacilismy za wszystko, w sobote od tego zdarzenia minie 6 lat;-)

Alka
wizyta dzis? powodzenia:tak:

ja w piatek wymusilam na poloznej i lekarzu porod sn, choc jak dziecie bedzie duze to i tak nic z tego i cc mi zrobia
 
nam takie małe wesele sfinansował dziadek. stwierdził, że nie możemy po ślubie wrócić od razu do domu i w nic nie wnikając po prostu zapytał ile potrzeba żeby było tak jak chcemy:D
 
witam ponownie :P ja jeczce na urlopie z utesknieniem czekam na powrot do domu....do swojego lozka ( dzis w nocy spadlam z lozka :D , w domu mamy duzee lozko takie 2 na 2 a u tesciowej dostalismy malutka sofe wiec w nocy jest bitwa o miejsce :P )
ze tak powiem nie mam szans was nadrobic tak duzo piszecie :) ale widze ze ostatnio temat to slub.
przy naszym cywilnym slubie pomagali rodzice i tesciowa ( tak wyszlo ze mieslimy miesiac czasu na zrobienie wszytskiego, a sama najblizsza rodzina meza czyli rodzenstwoi 2 polowki plus dzieci to ok 35 osob i moi wiec bylo ok 45) no wiec potrzebowalismy pomocy.....i tutaj byl blad bo tesciowa mi te wspomnienia popsula :( dzien przed slubem.... powiedziala ze moj bukiet slubny to jakies chaszcze i ze z takim nie moge isc i ze nie mozemy sami jechac do slubu tylko musi nas ktos zawiesc a na imprezie powiedziala ze juz starczy z ta wodka ( mielismy sale przy kosciele a byl post ) postawilsmy i tak na swoim a awanture robila przewaznie przy rodzinie wogole nie zwracajac uwagi ze ktos stoi i slucha....a no i gotowanie ugadaly sie z moja mama ze pol na pol beda robic wiecie jak to wygladalo moi rodzice caly dzien od 6 rano do 24 gotowali i mama torta robila a moja tesciowa ukladala pasjansa( na co mojego meza i mnie az zatrzeslo ) a zrobila kluski i rolady i powiedziala ze jest strasznie zmeczona
a wiec przy 2 slubie odlozylismy kase i sami zrobilismy slub taki jaki chcielismy i taki o jakim ja zawsze marzylam chociaz i nieodbylo sie bez walki o to ze ten slub jest tam gdzie ja mieszkam. tesciowa chciala pomoc rodzice tez ale sie nie zgodzilismy jedyne zadanie dla tesciowej to bylo wziazc plyte z walcem....i tego zapomniala wiec wszycy jedli obiad a moi rodzice jechali po plyte... a i tesciowa powiedziala ze moj tata zapomnial a na plycie widac jak odklada torbe z plyta na fotel :P i suknia slubna moja swiadkowa wziela ja ze soba bo chciala jechac i wiecie co sie dowiedzialam ze w kazdej wygladam okropnie, wiec pozniej moja suknia byla tajemniaca tylko rodzice wiedzieli jak bede wygldac :) tesciowa chciala wiedziec ale ja jedj odpowiedzialam ze i tak bede wygladac okropnie :P
sorki ze sie rozpisalam ale temat slub moj slub i zachowanie tesciowej ciagle do dnia dzisiejszego lezy mi na sercu, ale jezeli macie naprawde fajnych tescow i rodzicow to pomoc jak najabardziej :) moi rodzice chcieli nam pomoc i wiem ze by sie nie wtracali ale ze wzgedu na tesciowa sie nie zgodzilismy.

ps. moj babel zrobil sobie z mojego pecheza trampoline :P
 
reklama
My za większość rzeczy na naszym weselu zapłaciliśmy sami. Moi rodzice fundnęli wódeczkę, zorganizowali ciasta oraz wiejski stół, a teściowie zapłacili za noclegi przyjezdnych gości z ich strony. Na szczęście nikt nam się w nic zbytnio nie wtrącał :) W tamtym czasie pracowałam jako organizator konferencji, imprez, bankietów etc. więc dla mnie zorganizowanie własnego wesela to była sama przyjemność i zero stresu.

Pamiętam, że tylko w sam dzień ślubu mama z teściową dostały z przejęcia amoku totalnego... żeby je czymś zająć poprosiłam żeby mi przyprasowały tren od sukni i welon (po raz 5 chyba ;) no i tak się wczuły, że trzęsącymi się łapkami wypaliły mi w welonie cudną dziurę w kształcie żelazka :D
Oczywiście obie w płacz, ale po prostu obciachałam nożyczkami jedną warstwę z welonu, tę przypaloną i nie było śladu ;)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry