Bakalia napisałam mlaskanie, bo nie wiem jak to określić. Jak wołam kota to robię coś w stylu stukotu konika, przez język daje taki efekt:-):-) i mały wtedy szaleje.
Ja dlatego z moim D. poszliśmy na swoje jak tylko dowiedziałam się o dziecku, bo nie wyobrażam sobie mieszkać z teściową. Ona czasami do rany przyłóż, ale ma dni, że mam ochotę ją udusić.
Wczoraj byliśmy na obiedzie u teściów i mój szanowny teść zaczął mnie denerwować. Zaczął wymyślać imię dla naszego syna i obrażał się jak mówiłam jak go nazwiemy. WKur... mnie to jak określał się " afuu, ablee"
Jego były zaje***te Kevin albo Sem ;/ w końcu teściowa nas wybroniła i powiedziała, że on akurat nie ma nic do gadania;-)
A u babci wczoraj poznałam moją daleką ciocię, co ma termin porodu na 17 stycznia ( jak ja:-):-)) ale jej brzuszek a mój to spooora różnica.
Ja dzisiaj wzięłam się za odświeżanie pokoju dla naszego małego, musiałam wykładzinę wyszorować. Na jutro drugie pół zostawiam:-)Ale mam power i chce mi się coś działać.
