Witam się! Widzę, że temat kościoła i księży się rozkręcił, więc też sie wypowiem co nieco

Ja jestem wierząca ale do kościoła chodzę chyba w sumie tylko na uroczystości, mój mąż też. Dzieje się tak dlatego, że wierzę w Boga, a to co robią, wygadują itd księża to mnie po prostu przeraża. Dla przykładu, poprzedni proboszcz w naszej parafii był podłym materialistą, tylko kasa się dla niego liczyła. Postanowił postawić sobie nową plebanię i drugi kościół. Zastanawiając się skąd wziąć na to kasę wymyślił, że weźmie ją od parafian....niby spoko ale....do każdego domu docierała koperta, oznakowana, onumerkowana i tam należało włożyć stosowną kwotę i odesłać. Wtedy ksiądz sobie notował kto dał, a kto nie i potrafił później na kazaniu wypomnieć. Wizyta po kolędzie to też paranoja, albo przychodzą i siedzą nie wiadomo ile, gadają bzdury o których nikt po ich wyjściu nie będzie pamiętać albo jak w zeszłym roku przyszedł ksiądz, zmówił modlitwę i dosłownie zapytał który dom następny i kto w nim mieszka, kopertę wziął i poszedł. Porażka po całej linii. Co do tegorocznej kolędy to ja nie wiem, zależy od tego czy na porodówce nie będę w tym czasie, a jakby coś gadał......my mamy z D. ślub cywilny, bo ja jestem po rozwodzie i z poprzednim miałam ślub kościelny, unieważnienia jeszcze nie mam więc nawet jakbyśmy chcieli to i tak nie możemy kościelnego wziąć. Dziecko chrzcić będziemy na pewno i chcemy w okolicach Wielkanocy i nawet nie chce myśleż, że nam ksiądz odmówi, w głowie mi się to nie mieści.
P.S. Tydzień do terminu mi został

A młody się nie spieszy nic a nic:-)