Jagus, my całą rodzinę mamy na Śląsku, to prawie 400 km, więc Szymko na codzień jest tylko z nami. A że M. pracuje b. często do późna, również w weekendy to Szymko większość czasu spędza ze mną. Nie zostaje z nikim, nie jest nigdzie "podrzucany", bezę mnie najdłużej spędził może z 4h, a zazwyczaj nie więcej niż 2h, więc mocno się obawiam jak to będzie. Mam nadzieję, że jakoś się oswoi. Ostatecznie, gdyby była tragedia, przedłużę urlop wypoczynkowy lub w dalszej kolejności pomyślę o wychowawczym. Właśnie pisząc tego posta uświadomiłam sobie, że gdzieś bardzo głęboko nawet tego chcę... Trudno mi wyobrazić sobie rozstanie...
Cieszę się, że Julka ma się lepiej, oby tak już było.
Dona, super, że nie masz problemów z podawaniem leków. U nas podobnie jak u Jagus, wszystko wypluwa, jeśli w ogóle uda się coś wcisnąć.
Milusia, fajnie, że roczek udany i Zosia dobrze się czuje :-)
Dużo zdrówka i zabawy dla naszych jubilatów dzisiejszych :-)