Anisen hmm a jak zacznie sie porod to co tesciowka odbierze? Przeciez to sa 3 godziny drogi, a u mnie od momentu jak sie obudzilam to po godzinie tulilam dzidziolka wiec niewiadomo jak bedzie u Ciebie, nie wiadomo kiedy sie zacznie... jak tesciowa chce, to niech przygotuje jakie zarlo (ze swiezej zywnosci) przywiezie i spedzi swieta z wami u was w domu, a jak nie to trudno. To tak jakbym ja teraz miala leciec do pl bo mam 3 godziny lotu... wrr
Tymbardziej ze jak mowisz nie bedziesz tam siedziec, bo zapewne domu nie ma przystosowanego do potrzeb dzieci, czyli zadnych niebezpiecznych przedmiotow na wierzchu... wiem bo u mojej tesciowej miliony bibelotow i ona sama mowi ze maja nie rusza, a bo krysztal a bo pamiatki...i mimo ze sie z tesciowka w miare dogaduje to. Ie lubie tam jezdzic na dluzej, bo maja ukrop w domu i wlasnie mnustwo zeczy a ja latam jak ten perszing za dziecmi...
A ja w komplecie dla dzidziusia pakuje, body z krotkim i dlugim rekawe (bo nie wiem jakie maluch bedzie wolal) i pajacyk... to wszystko. Spakuje osobno czapeczke i niedrapki, ale my czapeczki nie uzywamy tak o tylko na dwor.
Zaraz jedziemy zrobic przeglad mojego auta , trzymajcie kciuki by tym razem nic nie wyszlo.
Poklocilam sie z m w drodze powrotnej ze szkoly...wrr ... ja chce sama jezdzic bo sie z nim denerwuje, jest zawodowym kierowca, ale czasem mam wrazenie ze on by chcial by wszyscy jemu ustapili, jezdzi bardzo dobrze ale czasem mnie tak wkurza ze az szok...a teraz jakby potrojnie mnie to wkurza...
Jak bede mogla jezdzic swoim autem to bede go wiozla jak emerytka hehe, a najbardziej mnie wkurza jego gadanie, bo fajt jest taki ze szkoci jezdzic nie potrafia, wbijaja sie, wymuszaja pierwszenstwo, albo stoja jak rondo puste a on gada na nich...a ja juz wyszlam z zalozenia ze tego nie zmienie, ze oni tak jezdza intyle i nie ma sensu sie denerwowac... i naprawde meczoce jest jak on caly czas narzeka... tu szkot zeby skrecic w lewo najpierw odbija w prawo...jakby konia z dyszlem prowadzil, no ale ten kierowca nawet nie slyszy ze m sie wkurza...ahh a on nie rozumie o co mi chodzi.