Witam się i ja w tą beznadziejną pogodę
Co do skurczy to nie mam żadnych, ale za to mała dzisiaj kopie jak szalona. Od kilku dni taka jest nadaktywna.
Na dzień chłopca kupiłam mężowi płytę, którą posłuchamy w moim samochodzie bo on nie ma odtwarzacza

Nina jest z tych co potrafi się sama sporo zabawić, a ostatnio to już w ogóle- wracamy z przedszkola a ona siada do biurka i zaczyna rysować lub wycinać kleić itp. Ostatnio zrobiła sama książeczkę, komputer a wczoraj portfel z pieniędzmi. Muszę jej dzisiaj dokupić materiałów plastycznych bo po prostu jest niesamowita pod tym względem.
Nina się urodziła w lutym, zaczęliśmy ją werandować po ok. tygodniu, po 2 wyszliśy pierwszy raz na dwór na chwilę. A jak3 tygodnie zaliczyła wyjście na urodziny do kuzyna.
Wracając na chwilę do tematu szczepień- to jest bardzo kontrowersyjny temat zawsze. Jestem nieco w opozycji w stosunku do większości z Was- szczepiłam Ninę na to co obowiązkowe, do tego rotawirusy, pnemokoki, ospa i grypa co roku. Ale ona jest dzieckiem żłobkowym, poszła do dzieli jak miała 6 miesięcy i wyszłam z założenia że każdy sposób na zabezpieczenie organizmu jest dobry. I jestem z tego zadowolona, Nina w ogóle nie choruje, nie miała nawet nigdy jelitówki, ospa też ją minęła mimo że była w grupie w żłobku i ja na nią zachorowałam. Przypuszczam, że Jagodę również będę szczepić.