Hej
U nas w porządku, mały szalał ostatnie dwie noce - nie mógł spać przez jakieś 3 godziny w środku nocy i ciągle krzyczał, był bardzo niespokojny. A dzisiaj pięknie spał od karmienia do karmienia :-) niestety nadal w większości karmimy mm :-( ile dam radę tyle ściągnę i podam, daję też pierś ale mleka nie starcza na potrzeby małego...
Jutro pierwsza wizyta u pediatry, położna była u nas już 3 razy. Mały miał problemy z pupą, ze szpitala wróciliśmy ze strasznym zaczerwienieniem, biedny płakał przy każdym przewijaniu, okazało się, że to od chusteczek, więc przeszliśmy na czystą wodę i chusteczki poszły w odstawkę. Smarowaliśmy Tormentiolem i szybko się zagoiło, ale widzę, że znowu jakieś zaczerwienienie się pojawia, widocznie ma taką wrażliwą skórę.
Radzę już sobie coraz lepiej, chociaż rana wciąż boli, bo źle mnie zszyli w jednym miejscu i zbiera mi się tam ropa niestety :-(
Jak czytam Wasze opowieści porodowe to zazdroszczę, że miałyście maluszki przy sobie od razu. Dla mnie ten szpital to masakra. Jedynie pierwszy oddział - patologia ciąży, był w porządku. Potem straszne położne, które zamiast wspierać młodą matkę, potrafiły tylko złośliwie komentować echhh.
Mojego Dominika zobaczyłam pierwszy raz dopiero dobę po porodzie, i to jak zawlokłam się jakoś na oddział noworodkowy gdzie biedaczek leżał sam w tym wózeczku, bez mamusi :-( możliwości przystawiania do piersi były tam bardzo ograniczone, zresztą byłam jeszcze tak słaba że ciężko mi było nawet go wyjąć i trzymać tak na stojąco. Wiedziałam, że pory karmienia są co 3 godziny, więc nastawiałam sobie budzik w nocy żeby wstać np. o 3, człapałam na jego oddział żeby dowiedzieć się, że karmienie już było wcześniej i niepotrzebnie przychodziłam i mam wracać na mój oddział. ..
Jak próbowałam go przystawiać i nie chciał chwycić piersi, krzyczał to starałam się go uspokoić mówiąc do niego, i nagle wpadała do sali jakaś położna z pretensją, dlaczego pani nie karmi dziecka tylko do niego mówi??!
Dobrze, że ten koszmar już się skończył. Nie ma jak w domu. Ale początki mieliśmy ze słodziakiem trudne...