reklama

Styczniowe mamy 2016 :)

reklama
Ja znieczulenia nie biorę, dziecko po 1 jest po porodzie otępiałe a po 2 spowalnia poród :) kolejny raz idę na żywca, przynajmniej mam taki plan ;)

Jakby nie patrzeć to kiedyś nie było znieczulenia i kobiety rodziły :)

a ja jeszcze się boje wkłucia w kręgosłup, podobno po porodzie jest odczuwalny ból w kręgosłupie, wiec sobie podaruje :)

Ja na żywca raczej bym nie wytrzymała. Dostałam zewnątrz oponowe (i nie myślcie, że po tym zupełnie nic nie czuć- czuć ale zdecydowanie mniej), trochę poleżałam, potem jak zeszło znieczulenie, zaczęły się parte. Nic się nie spowolniło, dziecko nie było otępiałe. Bólu w kręgosłupie nie miałam ;-) Ale to pewnie co kobieta to inna historia, bo każda inaczej reaguje.
Ja po sn już po 5 godzinach łaziłam pod oddziale i pytałam kiedy mnie do domu wypiszą:-D

Ech sobie poród przypomniałam i tak mi miło się zrobiło na sercu:sorry:
 
Mysiaka w dużych miastach, jak Warszawa to norma. Koleżanka dopiero w trzecim szpitalu została przyjęta i to tylko dlatego, że jej mąż zrobił awanturę i zaczął dzwonić do kumpla z TV. :-)

Przyjąć muszą wtedy gdy wody odeszły albo dzieje się coś złego. Inaczej mogą odmówić. Albo dają papier że zgadzasz się na leżenie na korytarzu...

Straszne to jest. Ale z drugiej strony, sale też nie są z gumy... Tu chyba nie ma dobrego wyjścia.
 
Juti- dlatego wolę mój mały powiatowy szpital niż jechac do Poznania rodzić :) U nas 1-2 porody dziennie max, jak Polę rodziłam to gadali na korytarzu, ze jakiś wysyp, bo 5 dziecko tego dnia :) A leżałam na 3-osobowej sali, we 2 :) Więc luz miałyśmy
 
hello,co do porodu ja syna rodziłam sn i drugie tez bym tak chciała jakos niewyobrazam sobie cc,przeraza mnie ze niektóre osoby długo dochodzą do siebie np.kolezanka miała cc w maju i miesiąc spokojnie jej zeszlo żeby dojść do siebie a teraz jeszcze porobiły jej się pod blizna guzy i musi isc na USG,bratowa miała cc w lipcu i tydzień minąl i już chodzi czuje się oki,wiadomo jak wyjdzie ze musiałabym mieć cc to bym się zgodziła byle dziecko było całe i zdrowe ale wolałąbym tego cc uniknąc
 
Emenems- racja! Najważniejsze to chyba przygotować sie na każda ewentualność, zeby nie było rozczarowania.

Simka- mam dokładnie takie same obawy. Moj gin nic nie mówił na razie na temat blizny a zawsze mi to pytanie umknie.

Vivienne - ja nic kompletnie nie pamietam, byłam w wielkim szoku, ze poród tak sie zakonczyl;)

Mysiaka, zawsze mozna zadzwonić i zapytać czy przyjmą, chociaz moj gin twierdzi, ze np. Na klinicznej często mijają sie z prawda;) i najlepiej od razu tam jechać.

Paulettah, dla mnie najgorsze było wstanie z łóżka po raz pierwszy po cc, pozniej było juz coraz lepiej.

Ktoś ma wizyte w najbliższym czasie?:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry