reklama

Styczniowe Mamy 2017 r.

reklama
Shaer, jak tylko będę na chodzie to odwiedzę lumpeks. Właśnie dla siebie chętnie kupuje rzeczy używane. Są najcześciej świetnej jakości i dobrźe uszyte. Ostatnio z racji uziemienia posiłkowałam się Allegro, bo bym nie miała w co się teraz ubrać. Wystrzegam się nadmiaru rzeczy, dlatego teraz chciałam na spokojnie przeanalizować co i w jakiej ilości jest mi potrzebne. Np. 6 sztuk bodziakow jest ok?
Prymulka , teściowej to się chyba nie da oswoić na dłuższa metę . Mnie tez irytują np.reklamy słodyczy i suplementów diety. Wiele ludzi wierzy, ze to lepsze niż naturalne witaminy i zdrowe jedzenie.
Pięknie powiedziane, ze najpierw dziecko musi mieć rodzine
 
Shaer, jak tylko będę na chodzie to odwiedzę lumpeks. Właśnie dla siebie chętnie kupuje rzeczy używane. Są najcześciej świetnej jakości i dobrźe uszyte. Ostatnio z racji uziemienia posiłkowałam się Allegro, bo bym nie miała w co się teraz ubrać. Wystrzegam się nadmiaru rzeczy, dlatego teraz chciałam na spokojnie przeanalizować co i w jakiej ilości jest mi potrzebne. Np. 6 sztuk bodziakow jest ok?
Prymulka , teściowej to się chyba nie da oswoić na dłuższa metę . Mnie tez irytują np.reklamy słodyczy i suplementów diety. Wiele ludzi wierzy, ze to lepsze niż naturalne witaminy i zdrowe jedzenie.
Pięknie powiedziane, ze najpierw dziecko musi mieć rodzine
Jak dla mnie 6 to mało ale ja nie lubię często prać, Przy Oliwce miałam dużo ciuszków i często zmieniałam (zwłaszcza na początku) za to prałam raz w tygodniu a nie codziennie. Jak dla mnie minimum 12 bodziaków, 12 pajaców, ale wiem że niektóre mamy uważają że to za dużo.
 
Prymulka jak bym czytala o moich tesciach.. w zasadzie pod kazdym mozliwym wzgledem ich nie toleruje ale jedna z rzeczy ktorych nie byli w stanie zrozumiec bylo wlasnie to ze wlasnie mlodemu odkad byl malutki nie dawalismy slodyczy. po prostu tego nie potrzebowal, nie domagal sie, dzieki temu od zawsze WSZYSTKO pieknie jadl, warzywa, owoce itp. Ale na kazdym kroku slyszelismy niby w zartach (ale jakiez to smieszne zarty) ze jestesmy strasznymi i zlymi rodzicami bo mu pysznej czekoladki nie dajemy, i oczywiscie u nich zawsze taki syf byl do jedzenia... zawsze z przekasem cos na ten temat wtracili.. zamiast sie cieszyc ze ich wnuk tak dobrze i zdrowo je... ehhh moi tesciowie to osbny niekonczacy sie temat, ale wole nie kontynuowac zeby sobie soboty nie psuc ;)
 
reklama
O moich tesciach,ich wpieprzaniu sie we wszystko moglabym napisac ksiazke. Dlatego nie mieszkamy razem, nie bedziemy i nie odwiedzamy sie za czesto.
Moja tesciowa to typ kobiety,ktora z usmiechem wyslucha, ze ma dziecku nie dawac slodyczy,pokiwa glowa i zrobi po swojemu. Podobnie jak moj ojciec, ktory notorycznie podwaza moj autorytet w obecnosci dziecka.
Tez slyszalam, ze nie dajac dziecku slodyczy odmawiam mu dziecinstwa itd. Problem sie zaczal jaj maly poszedl do przedszkola. Kazda mini impreza to ciastka,cukierkii inne chemiczne smieci. Ale moj syn juz jest na tyle madry,ze wie, ze troszke mozna ale nie za duzo.
Ja ze slodyczami mam problem - po prostu lubie
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry