Hej dziewczyny, w poniedziałek mam połówkowe, dziś poszłam odebrać wyniki i ostry szok! TSH 3,8! W moim laboratorium norma dla II trymestru to 4,2 ale wszędzie w necie napisane jest, że w 2 trymestrze nie powinno przekraczać 3. Czy może któraś z was też tak miała? Wcześniej TSH miałam około 2 i nigdy problemów z tarczycą. Na szczęście na sobotę umówiłam się do endykrynologa a jutro lecę badać ft4 i anty TPO, ale zaczynam się bardzo martwić. Czy tarczycę można sobie jakoś wyrównać dietą czy tylko leki wchodzą w grę?