Trochę nas łączy

Prawie od początku maja miałam bardzo delikatne, ale jednak plamienia, a w dzień spodziewanej miesiączki no nic - nawet lekko różowego papieru. Myślę sobie no coś jest nie tak… zrobiłam test w dzień matki, bez nadziei na 2 kreski, bo już zdążyłam zaakceptować, że będę mama 2chlopców, i stwierdziłam, że jednak tak ma być i taki jest na mnie plan. Już miałam termin do lekarza żeby sprawdzić czy to jakaś torbiel itp itd…I wtedy widzę jak zaczyna pojawiać się druga kreska….
Także tak, to był szok. Nie wpadka, nie wystaranie, po prostu jakaś duszyczka chce, żebym była jej mamą a ja przyjmuję z wdzięcznością

Dziś 7+0, lekarza mam dopiero na piątek, nie chciałam iść za szybko, żeby się nie rozczarować, bo chcę już dostać informację “tu mamy serduszko”.
Idę do tej samej doktor, która prowadziła 2 poprzednie ciąże, jestem ciekawa jej miny ;D
Kiedyś w liceum koleżanka “wróżyła” mi pierścionkiem na włosie tak nad dłonią i mówiła, że wszystkim w jej rodzinie się sprawdzało. Ja wtedy i jeszcze długo długo po tym, zapierałam się, że dzieci mieć nie będę. Wywróżyła mi wtedy chłopak chłopak dziewczynka chłopak. 2 chłopaków już mam ;D jak teraz będą bliźniaki to padnę ;D i to podwójnie bo koleżanka jest teraz ultra mega wierząca, więc jak jej przypomnę te wróżby to będzie musiała iść do spowiedzi ;D