Witajcie dziewczynki!!! melduję, że żyję, :-)i jestem przeszczęśliwa, że imprezka już za mną

;-). Da się przeżyć, ale nie zazdroszczę tym, które w domu robią i są przed. wczoraj konałam wieczorem, a
Kaja to chyba na odległość wyczuła

. No cóż było 22 osoby...Msza o 11.30 i podczas mszy chrzest. 10 45 zaczęłam ubierać Filipcia,jak już miałam go pakować w kubraczek: kooopa


. Toteż chrzestna dzwoniła spod kościoła gdzie my są

, bo już się bali, że nie do tego kościoła trafili

. Maż przed mszą poszedł przypomnieć księdzu, że mamy fotografa po kursie i z pozwoleniem biskupa do fotografowania uroczystości kościelnych a ksiądz w szoku że chrzest



. ich jest chyba 7 i coś sobie nie przekazali.

a w ogóle miało być 5 chrztów a było 2

tamci chyba na innej mszy, ale nie wiem o co biega bo u nas tylko w określone niedziele na określonej mszy.

Filipek był bardzo grzeczny, nawet raz nie zapłakał, podziwiał świat z rączek mamusi, kochana
Macy modlił się jednak po cichu...ufff



. Podczas polewania główci otworzył swe małe oczka i łypnął na księdza;-). Był jak aniołeczek. Kochane dziecko. Podczas przyjęcia spał budził się, jadł pouśmiechał się do gości i spał dalej. Dziś był tak zmeczony, ze spał cały dzień z przerwami na cycusia. część jedzonka miałam zamówiongo, część sama wyprodukowałam w sobotę, coś siostra i szwagierka i był gites majonez

.
----------------------------------
A teraz biorę się za zaległości na bb, jak zdążę to dam na zamknięty zdjęcia z kościoła bo już mam
Agagsm zdjęcia robił mój szwagier, zajmuje się tym też zawodowo - hobbystycznie :-)