reklama

SZKOŁA RODZENIA

reklama
spokojnie, ze swoim dzieciem będziesz umiała sobie poradzić!!! To jeszcze uśpione instynkty Ci pomogą. Głowa do góry!!!
 
Ja wedlug przykazan cwicze 300 razy dzienie miesnie krocza i masuje sie olejkiem- bo tak z reka na sercu jakos najbardziej przeraza mnie to naciecie krocza
 
dziecko samo będzie wiedziało jak jeść - tylko czasami potrezbuje czsu, jak mój Piotrek... spokoojnie, wszyscy damy sobie radę!!!!
 
osinka pisze:
felqua pisze:
Ja wedlug przykazan cwicze 300 razy dzienie miesnie krocza i masuje sie olejkiem- bo tak z reka na sercu jakos najbardziej przeraza mnie to naciecie krocza

felqua - a skąd masz te ćwiczenia? zdradzisz nam?

wprawdzie ja nie felqua, ale takie podstawowe ćwiczenie polega na "ściskaniu" mięśni, tak jakbyś powstrzymywała siusianie. To jest ćwiczenie na mięsień Kegla
 
No wlasnie tak jak Kinga napisala nalezy sciskac miesnie krocza i to po 300 razy dziennie, poza tym siedzac z nogami ugietymi w kololamach,ze stopami na ziemi, probujemy lokciami zlaczyc kolana, oczywiscie kolana stawiaja opor, i odwrotnie, kolana probuje rozewrzec lokcie, a lokcie im na to nie pozwalaja. I codzienne masaze krocza olejiem migdalowym. Te techniki sa stosowane w Europie zachodniej m.in w Holandii gdzie kobiet sie nie nacina a mimo to unika sie pekniec krocza 3 stopnia, ktore tak czesto zdarzaja sie w Polsce pomimo naciecia.
 
Nam położna na SR zdradziła jeszcze jedną, niekonwencjonalną, ale podobno bardzo skuteczną metodę. Na około 1 miesiąca przed porodem kilka razy dziennie wkłada się podpaskę nasączoną roztworem parzonej kawy (ile kawy, tyle wody). Mówiła, że nie ma pojęcia, jak to działa i dlaczego, ale praktyka pokazuje, że kobiety, które stosowały tę metodę, oczywiście w połączeniu z masażami i cwiczeniami, unikały nacinania.
 
reklama
Z przyjemnością mogę zakomunikować, że w naszym mieście przyszli tatusiowie już wkrótce będą mogli liczyć na wsparcie. Już na wiosnę ruszają w Łodzi interaktywne warsztaty "Szkoła świadomych ojców".
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry