malutka miała zółtaczke, dlatego w 1 tyg. trudno było ją dobudzić na karmienie, szczerze mowiąc podejrzewałam ze to kolki bo maluszek płakał i się prężył, podawałam za radą pediatry kropeli do mleka i jakos na szczescie przeszło.
no własnie wybudzac czy nie wybudzac na karmienie spiącego bobasa, boję sie podawac butlę ( nie karmie piersia) jak śpi, poza tym poprzestawioane ma dzien z nocą, bo trudno ją uśpic wieczorem, jest pobudzona, ciekawa, rozgląda się i wyraźnie nie ma ochoty na spanie..... dlatego w dzień dobudzam na jedzenie i meczymy ją zeby w nocy nam spała.
wiolcia do do tego jak sie czuje jako mama, mysle ze musi upłynąc dłuższa chwila zanim przestanę się bać, odczuwac jakiś strach o córeczkę, mam strach przed karmieniem butelką czy podawaniem herbatki bo zdarza się ze źle połnie i się zakrztusi, boję się jak płacze bo czuję sie bezradna staram sie zrobic wszystko zeby nie płakała ale mam poczucie ze cos źle robię....... ale z każdym dniem jest lepiej, bo widze jak córeńka sie amienia, poznajemy sie nawzajem
żółtaczka juz córci mineła, wiec jest bardziej żywiołowa, w nocy budzi sie sama na karmienie czasem co 3-4 a czasem ma w ciagu doby jedną dłuższa przewę na karmienie w nocy co 5 h.
mam do was kochane kilka pytan bo jestescie dłuzej mamami niz ja.
1... czy macie jakis sposób zeby dzidzis polubił kapiel, nie bał sie i nie płakał.
2...jeśli znacie jakiegoś pediatrę który przyjmuje prywatnie prosze o nr telefonu, poza tym gdzie można sie udac w sytuacji awaryjnej np w nocy z dzieckiem ?