Siaba było odwrotnie z Lutyckiej na Polną uciekała.Zresztą ja też trafiłam na Lutyckiej na tą samą lekarkę co ona ....Luzara ....
Co do Raszei odradzam wszystkim dziewczynom. Co prawda ja tam nie rodziłam ale moja koleżanka straciła tam dziecko bo lekarz musiał kawę i ciacho po świętach skosztować a nie interesować się co tam na porodówce.Dziewczynie później prawie na żywca robili cesarkę bo nie było czasu na uśpienie. Niestety chłopczyk urodził się jak roślina przewieźli go na Polną ale po kilku dniach zmarł. Lekarka z Polnej przyznała ,ze sprawa nadaje się do prokuratury. Koleżanka do dzisiaj ma blokadę psychiczną , nie może zajść w ciążę nie chce pomocy psychologa bo twierdzi ,że jest ok. a tak naprawdę nie jest.A w kwietniu miną 2 lata...
To nic ,że w Raszei jest wanna lepiej rodzić już na Polnej niż tam. No chyba ,że się ma tam mamę , tatę , wujka, ciocię.