reklama

Tarnów

reklama
Witam

Jesteście przegigantki.Tym razem do nadrobienia prawie 80 stron.:szok::sorry2::-)
Wybaczcie ale nie będę tego nadrobiać:baffled:
Opiszę Wam jak było w szpitalu.
ale od początku...
Madzia miała 6 tygodni katar.Latałam co chwilę do lekarza bo mi się to dziwne wydawało przy 7 tyg dziecku.Wszystko zawsze było ok.Z piątku na sobotę w nocy zaczęła kaszleć, więc w sobotę rano do przychodni.Okazało się,że to infekcja dróg oddechowych i trzeba z "katarkiem" iść do szpitala, bo do 3 m-ca życia dziecko leczy się TYLKO szpitalnie.Logika podpowiadała mi,że będę tu siedziała do środy.W poniedziałek na obhodzie powiedziały mi,że we wtorek wychodzę.Już się nastawiłam psychicznie.We wtorek na odchodzie dowiaduję się,że wychodzę w środę bo trzeba podawać 5 dni antybiotyk.Myślałam,że się wścieknę bo najgorsze,że już byłam nastawiona po wizycie poniedziałkowej,że we wtorek będę w domku.No cóż jak trzeba to trzeba.a po południu zaczęła się jazda...dołożyli mi do sali 3 dzieci(2 zapalenia oskrzeli i 1 zapalenie płuc), a moje dziecko już miało być w domu i do szpitala przyszło tylko z katarkiem.chodziłam cała w nerwach, bo nie wiadomo jakie świństwo mogła załapać.Wieczorem byłam już kłębkiem nerwów tym bardziej,że był bezwzględny zakaz odwiedzin a na mojej sali było 8 osób dorosłych i 4 dzieci :angry::angry:.Poszłam do pielęgniarek i powiedziałam,że mogę spać na korytarzu byle nie być z dzieckiem na tej sali.Na szczęście poznałam taką fajną babeczkę, która dzień wcześniej się wykłóciła o izolatkę i pogodałam z nią i była gotowa mnie przygarnąć na tę jedną noc.Poleciałam do pięgniarek i powiedziałam,ze idę do izolatki.Zadzwoniły do lekarzy i oni wyrazili zgodę.Spałam na podłodze, ale w środę już byłam w domu.Jakiś horror na tym Nowym Szpitalu ostatnio się dzieje.JAk byłam z Emilką 2 lata temu to było zupełnie inaczej.Nie rozumiem...dają mnie na 4 osobową salę kiedy 2-osobowe były wolne, po czym dokładają do mojego zdrowego dziecka takie przypadki.
 
Dana no to faktycznie nieciekawie to wygląda ale dobrze że już w domciu jesteście i niech się wszystkie choróbska z dala od Was trzymają:blink: a z tego co rozmawiałam z Karolą to u nich w szpitalu podobnie też jej dołożyli bardziej chore dzieci na sale - podobno zatrzęsienie jest teraz choróbsk:crazy:
 
Agawa to niedawno. Skoro je tylko Twoje mleko to nie dziwne ze jeszcze sie budzi w nocy. Moj kazdy posilek ma zageszczony. Ja mu rozszerzylam wczesniej bo na mleku sztucznym byl bardziej niz na moim wiec pierwsze posilki stale juz dalam mu 2 mies temu.
 
Ostatnia edycja:
Witam

Jesteście przegigantki.Tym razem do nadrobienia prawie 80 stron.:szok::sorry2::-)
Wybaczcie ale nie będę tego nadrobiać:baffled:
Opiszę Wam jak było w szpitalu.
ale od początku...
Madzia miała 6 tygodni katar.Latałam co chwilę do lekarza bo mi się to dziwne wydawało przy 7 tyg dziecku.Wszystko zawsze było ok.Z piątku na sobotę w nocy zaczęła kaszleć, więc w sobotę rano do przychodni.Okazało się,że to infekcja dróg oddechowych i trzeba z "katarkiem" iść do szpitala, bo do 3 m-ca życia dziecko leczy się TYLKO szpitalnie.Logika podpowiadała mi,że będę tu siedziała do środy.W poniedziałek na obhodzie powiedziały mi,że we wtorek wychodzę.Już się nastawiłam psychicznie.We wtorek na odchodzie dowiaduję się,że wychodzę w środę bo trzeba podawać 5 dni antybiotyk.Myślałam,że się wścieknę bo najgorsze,że już byłam nastawiona po wizycie poniedziałkowej,że we wtorek będę w domku.No cóż jak trzeba to trzeba.a po południu zaczęła się jazda...dołożyli mi do sali 3 dzieci(2 zapalenia oskrzeli i 1 zapalenie płuc), a moje dziecko już miało być w domu i do szpitala przyszło tylko z katarkiem.chodziłam cała w nerwach, bo nie wiadomo jakie świństwo mogła załapać.Wieczorem byłam już kłębkiem nerwów tym bardziej,że był bezwzględny zakaz odwiedzin a na mojej sali było 8 osób dorosłych i 4 dzieci :angry::angry:.Poszłam do pielęgniarek i powiedziałam,że mogę spać na korytarzu byle nie być z dzieckiem na tej sali.Na szczęście poznałam taką fajną babeczkę, która dzień wcześniej się wykłóciła o izolatkę i pogodałam z nią i była gotowa mnie przygarnąć na tę jedną noc.Poleciałam do pięgniarek i powiedziałam,ze idę do izolatki.Zadzwoniły do lekarzy i oni wyrazili zgodę.Spałam na podłodze, ale w środę już byłam w domu.Jakiś horror na tym Nowym Szpitalu ostatnio się dzieje.JAk byłam z Emilką 2 lata temu to było zupełnie inaczej.Nie rozumiem...dają mnie na 4 osobową salę kiedy 2-osobowe były wolne, po czym dokładają do mojego zdrowego dziecka takie przypadki.
współczuję, ale też takie zwyczaje zauważyłam w nowym szpitalu :crazy:
 
Ja równiez witam Cie Dana:-) widze ze niezle przeszlas w tym szpitalu. Ja bym sie wypisla na wlasne żądanie. Paranoja zeby do zdrowego dziecka dawac takie chore. Moj ma juz ponad 2 mies katar ale lekarze mowia ze to nic i mam czekac bo pewnie to od kaloryferów..
 
Agawa u mnie to kiepsko z silną wolą :baffled: Jak tylko pomyslę o diecie to robię się masakrycznie głodna i podjadam 2x bardziej niż zwykle :szok:
no faktycznie Beti ja też tak mam a tobie na co diety laseczko ;-)

Dana trochę chore to wszystko dobrze że już w domku jesteście :tak: a miałaś łóżko jak byłaś czy na podłodze cały czas spałaś? pytam bo jak ja wracałam do szpitala z żółtaczką to mi nie pozwoliły zostać :crazy::wściekła/y:
 
reklama
witka!
Dana - to jest dla mnie bezmyślność lekarzy, moja znajoma przyjechała do szpitala (tylko to na Strzeleckiej w Krakowie) z córką z ostrym zapal krtani (miała kilka miesięcy), a złapała gorsze świństwo, bo też na sali kilkoro dzieci i jeszcze więcej rodziców, którzy na dodatek nie pozwalali nawet okna otworzyć. Wypisała się na własne żądanie, w rodzinie pielęgniarka więc przyjeżdzała dawac kroplówki i zastrzyki i wizyty domowe lekarza.
dobrze że już w domku jesteście!;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry