Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.

:-)

.Poszłam do pielęgniarek i powiedziałam,że mogę spać na korytarzu byle nie być z dzieckiem na tej sali.Na szczęście poznałam taką fajną babeczkę, która dzień wcześniej się wykłóciła o izolatkę i pogodałam z nią i była gotowa mnie przygarnąć na tę jedną noc.Poleciałam do pięgniarek i powiedziałam,ze idę do izolatki.Zadzwoniły do lekarzy i oni wyrazili zgodę.Spałam na podłodze, ale w środę już byłam w domu.Jakiś horror na tym Nowym Szpitalu ostatnio się dzieje.JAk byłam z Emilką 2 lata temu to było zupełnie inaczej.Nie rozumiem...dają mnie na 4 osobową salę kiedy 2-osobowe były wolne, po czym dokładają do mojego zdrowego dziecka takie przypadki.
a z tego co rozmawiałam z Karolą to u nich w szpitalu podobnie też jej dołożyli bardziej chore dzieci na sale - podobno zatrzęsienie jest teraz choróbsk
współczuję, ale też takie zwyczaje zauważyłam w nowym szpitaluWitam
Jesteście przegigantki.Tym razem do nadrobienia prawie 80 stron.:-)
Wybaczcie ale nie będę tego nadrobiać
Opiszę Wam jak było w szpitalu.
ale od początku...
Madzia miała 6 tygodni katar.Latałam co chwilę do lekarza bo mi się to dziwne wydawało przy 7 tyg dziecku.Wszystko zawsze było ok.Z piątku na sobotę w nocy zaczęła kaszleć, więc w sobotę rano do przychodni.Okazało się,że to infekcja dróg oddechowych i trzeba z "katarkiem" iść do szpitala, bo do 3 m-ca życia dziecko leczy się TYLKO szpitalnie.Logika podpowiadała mi,że będę tu siedziała do środy.W poniedziałek na obhodzie powiedziały mi,że we wtorek wychodzę.Już się nastawiłam psychicznie.We wtorek na odchodzie dowiaduję się,że wychodzę w środę bo trzeba podawać 5 dni antybiotyk.Myślałam,że się wścieknę bo najgorsze,że już byłam nastawiona po wizycie poniedziałkowej,że we wtorek będę w domku.No cóż jak trzeba to trzeba.a po południu zaczęła się jazda...dołożyli mi do sali 3 dzieci(2 zapalenia oskrzeli i 1 zapalenie płuc), a moje dziecko już miało być w domu i do szpitala przyszło tylko z katarkiem.chodziłam cała w nerwach, bo nie wiadomo jakie świństwo mogła załapać.Wieczorem byłam już kłębkiem nerwów tym bardziej,że był bezwzględny zakaz odwiedzin a na mojej sali było 8 osób dorosłych i 4 dzieci.Poszłam do pielęgniarek i powiedziałam,że mogę spać na korytarzu byle nie być z dzieckiem na tej sali.Na szczęście poznałam taką fajną babeczkę, która dzień wcześniej się wykłóciła o izolatkę i pogodałam z nią i była gotowa mnie przygarnąć na tę jedną noc.Poleciałam do pięgniarek i powiedziałam,ze idę do izolatki.Zadzwoniły do lekarzy i oni wyrazili zgodę.Spałam na podłodze, ale w środę już byłam w domu.Jakiś horror na tym Nowym Szpitalu ostatnio się dzieje.JAk byłam z Emilką 2 lata temu to było zupełnie inaczej.Nie rozumiem...dają mnie na 4 osobową salę kiedy 2-osobowe były wolne, po czym dokładają do mojego zdrowego dziecka takie przypadki.

no faktycznie Beti ja też tak mam a tobie na co diety laseczko ;-)Agawa u mnie to kiepsko z silną woląJak tylko pomyslę o diecie to robię się masakrycznie głodna i podjadam 2x bardziej niż zwykle
![]()
a miałaś łóżko jak byłaś czy na podłodze cały czas spałaś? pytam bo jak ja wracałam do szpitala z żółtaczką to mi nie pozwoliły zostać 
