Ja Wam pojęczę :-( I wcale nie na teściową, ale na moją mamę


Jestem zła, jak osa!!!
Pożarłam się z nią ostatnio w tamtym tygodniu i dziś usłyszałam, że jeśli chcę, żeby ona zajmowała się Karolą, to mamy ją do niej przywozić RANO!!!!
Zszokowała mnie swoim pomysłem....
Tym bardziej, że cała nasza wymiana zdań polegała na tym, że broniłam swoich metod postępowania wobec Karoliny. I np. śmiałam się odezwać, że nie chcę, żeby dawać jej czekoladę! (Bo przecież Karola jest już dużym dzieckiem i ma jeść to co wszyscy!!!), Po drugie, Karolinka ma bardzo niewygodny wózek, wszystkie dzieci mają lepsze, a my taki gówniany kupiliśmy i jej jest w nim niewygodnie. Po trzecie, wszystkie dzieci mają w wózkach poduszeczki, a nasza nie ma, Po czwarte ZA PóźNO KUPILIśMY BUTY, GDYBY MIAłA JE Pół ROKU TEMU, JUż BY CHODZIłA!!!! Po piąte: WYPADNIE NAM Z WÓZKA, bo przypinamy ją tylko od dołu (przy brzuszku)!!!!!
I tak mnie zbombardowała moja własna matka, gdy tylko wróciłam ostatnio do domu po pracy.... A ja jej powiedziałam, że tak czuję, że właśnie tak jest dobrze i tak będzie!!!!
No więc do końca wakacji z Karolą będzie mama R, a ja jeśli od nowego roku szkolnego nie będę zafasolkowana, szukam opiekunki.
Wiem, że dla mamy R. (po zmianie pracy) jest to uciążliwe przyjeżdzać do nas codziennie na 7 rano i liczyć tylko na siebie.
Zrobiło mi się tak głupio przed własnym mężem z okazji pomysłu mojej mamy, że szok
