reklama

Torba do szpitala

Aniam141 - ja jestem bardzo zadowolona, wada byla calkowicie zlikwidowana - przestalam miec problemy z kaskiem motocyklowym, slepota na basenie, zaparowanymi okularami. Tyle ze ja mam wade wrodzona i po korekcji jeszcze mi sie ciut wzrok pogorszyl. Ale przez okres 10 lat 0,5 dioptrii to nie duzo. Teraz zakladam okulary tylko w dluga trase autem lub gdy prowadze auto wieczorem. :-)
 
reklama
Dopiero odkryłam wątek :sorry2:

Ja dla odmiany mam szpital, gdzie wszystko jest. A propos ubranek, to mi się bardziej podoba ubieranie w szpitalne (i tak jest w szpitalu i zarazki i tak są w powietrzu), potem przebranie na wyjście w swoje ciuszki (u nas jest specjalny pokój na przebieranie na zewnątrz, żeby ograniczyć zarazki szpitalne), a te ciuszki co były w szpitalu zostają w nim. Piorą w 90C w proszku dla dzieci, więc dla mnie to jest ok. Po takim praniu na 100% nie ma na ubrankach zarazków.
Koszula porodowa po porodzie zwykle nadaje się do śmieci, więc warto jakąś gorszą wziąć, albo mieć świadomość.
Biustonosze ciążowe i dla karmiących są o tyle polecane, że się w nich śpi, więc takie z drutami są niewygodne po prostu. A warto przy nawale miec jednak cały czas biustonosz, mi było lepiej. Na nawał pomogła mi szałwia super :tak:
Dla mnie szpitalny nr 1 to Tantum Rosa plus spryskiwacz do kwiatów - po każdym skorzystaniu z toalety podmywałam się, osuszałam ręcznikiem papierowym i pryskałam sobie w wiadome miejsce. Na drugi dzień po porodzie siedziałam normalnie, zero obrzęków, paprania, bólu. Spryskiwacz jest genialny do aplikowania tego cuda.
Co do smoczka, myśmy używali i jakoś nie zaburzał karmienia piersią. To bardzo zależy od dziecka. Moje ssało jak odkurzacz, najadał się praktycznie w kilka minut i to cały okres karmienia piersią. Smoczek czasem jest błogosławieństwem. Jak się pojawią problemy z karmieniem to zdążycie zauważyć i odstawić smoczki i butelki.
Co do dokumentów to zwróćcie uwagę na to, żeby mieć wypełnioną kartę ciąży do końca i baardzo ważne jest USG przed porodem, właśnie tak z początku 9 m-ca - bo przy przyjmowaniu do szpitala często nie da się już określić wielkości dziecka, bo się wkręca główka w kanał rodny (u mnie się nie dało), a rozmiar dziecka jest wskazaniem co do porodu (przy dużych dzieciach to wskazanie do cc, i przeciwko podawaniu oksytocyny). Szczególnie że w szpitalach czasem się też zdarza zepsute USG. I ten opis USG musi mieć podpis i pieczatkę lekarza.

Bardzo polecam zabranie zapasów jedzenia, albo zorientowanie się gdzie najbliższe całodobowe jedzenie występuje. Dla rodzącej może być jedzenie w postaci jogurtów, słodkich soczków itp lekkostrawnych rzeczy - jak się ekstremalnie boicie, że was znieczulą ogólnie to można kupić żel dekstranowy w aptece (kalorie, które po kilkunastu minutach od zjedzenia masz wchłonięte i nie ma ich w żołądku). Teraz przeważnie nawet jak jest cc nagłe to znieczulają igłą w kręgosłup, więc można mieć pełen żołądek. A jak wam się trafi jak mi 11godzin w szpitalu to można walnąć z głodu. Druga sprawa to jedzenie dla małżonka czy też osoby towarzyszącej. I tu warto coś mieć bardziej kalorycznego, względnie zapoznać się z okolicą - u nas w szpitalu jest restauracja z tanimi dość obiadami, więc mój sie tam stołował. Trzecia sprawa to jedzenie PO porodzie - mnie tak wyssało że myślałam że umrę z głodu. mimo że skończyłam o 21 swój poród i miałam sytą naprawdę kolację jak dla robotnika fizycznego, to po godzinie mnie już na maksa ssało, a jakoś mi nie przyszło do głowy dzwonić do D. żeby przyniósł żarcie w nocy, i tak jechałam do rana na herbatkach z wielkim cukrem, mniej więcej co godzinę kazałam położnej sobie przynosić rzeczone. A spać bezpośrednio po porodzie się wcale nie chce, mi się zachciało jakoś dobre 16 godzin później. Z tym że poród był maksymalnie naturalny, zero wspomagania. Może po cc lub po oksytocynie jest inaczej, nie wiem tego.
Teraz planuję torbę z żarciem mieć obok torby z ciuchami itp. ;-)
 
Dobrze opisalas z tym zarciem po porodzie, ja tez bylam strasznie glodna. Mimo, ze w szpitalu zaledwie 1,5h to tuz po porodzie wyslalam meza do kiosku po czekolade i cala wtrabilam, a zaraz potem sniadanie. Druga sprawa to picie, strasznie mnie suszylo i tez co chwile wysylalam malzonka po wode;-).
Z ubrankami sie calkowicie zgadzam, moja tez byla w szpitalnych, dopiero na wyjscie zalozylismy swoje, pomijam, ze do porodu tez mialam szpitalna koszule
 
aniam- pewnie może, byleby zakryło co trzeba;-);-):-D:-D
albo te "cudne" które widziałysmy na allegro, ale to poszukamy jak pójdziemy na zakupy "przedporodowe" po rzeczy na "po prodzie" :-p

No żarełko to podstawa, jeśli rehabilitacja pójdzie mi tak dobrze jak do tej pory to groźba CC odpływa w siną dal a ja twardo decyduję się na SN... To pewnie będzie mi potrzebne:-p
 
Ja do pierwszego porodu miałam taką starą koszulę mojej mamusi. Taką która i tak była do wyrzucenia, bo już ponaciągana. Wyglądałam w niej jak babcia hiptosi ale było mi wszystko jedno. Nie przejmujcie się w czym bedziecie rodzić, byle to przykrywało co ma przykrywać. To ubranko i tak pójdzie do kosza.
Sanya - dobrze że wszystko idzie po twojej myśli i groźba cc oddala się.
 
reklama
Artemida - właśnie z tytułu nie przejmowania si,ę pytałam o męskie koszulki .. Bo J ma ich pół szafy hi hi .. to jak mu jedna ubędzie to się nic nie stanie ... w koszule mojej mamusi ciężko by mi się było zmieścić .. moja mama ma 163 wzrostu , ja 175 .. i jest sucharkiem..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry