reklama

Torba do szpitala

Kobietki w sumie jeszcze 2-3 tygodnie i może coś się ruszyć, niektórzy mówią że od 36 tc ciąża jest donoszona inni 37 lub 37 nie wiadomo kogo słuchać. Maleństwo wybierze sobie najodpowiedniejszą chwilę jak już będzie gotowe :-)
 
reklama
Och, ale Wam zazdroszczę z tymi torbami. Ja musze jeszcze poczekać do przyszłego tygodnia ( na wypłatę :) ) i wtedy idę zaszaleć po sklepach. Juz chciałabym być w gotowości. A wogóle to teraz na zwolnieniu mam dużo czasu i czytam wszystko co mam na temat ciąży i niemowlaków i codziennie coraz bardziej już pragnę utulić to moje maleństwo w ramionach.
 
Ja swoją torbę znów muszę pakować na wizytę w szpitalu. Najlepsze że nie mam w razie czego wszystkiego co potrzebne więc lepiej żeby maleństwo poczekało a w szpitalu za bardzo nie kombinowali.

Bluetooth kombinezon jest 1-3 miesięcy, owieczka i pajacyk z króliczkiem 56, pajacyk ze stópkami 1-3 ale wydaje mi się jakiś duży.
 
Jejciu dziewczyny a propo wzruszeń to właśnie czytanie o tym, że już końcówka nam została wywołuje u mnie łzy w oczach. Nie wiem jak Wy ale dla mnie okres ciaży, zarówno pierwszej jak i tej jest najcudowniejszym stanem i żal się żegnać z brzusiem, zachciankami,niezdarstwem i tym spojrzeniem ludzi z usmiechem na brzunio. Coś czuje, że znowu po porodzie depreche będe miała i z zazdrościa będę patrzec na ciążaróweczki:-( ehhhhhhhhhhhhh rzeczywiście lada moment po kolei zaczniemy się rozpakowywać i wyc na widok fotek naszych Skarbów:-) codziennie widzę na podwórku sąsiadkę z 4tygodniową córeczką, woże ją i lulam w wózeczku i aż starch mnie oblatuje bo nie pamiętam jak to jest trzymać taką kruszynkę.
011 (9).jpga to mój sobotni zakup w który zamierzam ubrać Karolcie tuż po porodzie:-)
 
Ojj widze, że coraz bliżej końca nie tylko na naszych suwaczkach ale i w praktyce... u mnie torba jeszcze niespakowana... jakoś nie mogę się za to zabrac :szok: po prostu cały czas mam wrażenie , że jeszcze duzo czasu... ale jak Was czytam , to zaczynam sie troszke martwic, że jestem w tyle. Chyba na spokojnie zabiorę się do tego w przyszłym tygodniu.
Jeśli chodzi o humory - to u mnie ostatnio też spora burza hormonów.Niestety odbija sie to na mężu... Nie wiem, ale czuję sie jakoś samotna. Mąż cały dzien pracuje, dzwonimy do siebie - zawsze pyta się jak się czujemy... ale jakoś brakuje mi takiej prawdziwej czułosci z jego strony. Nie ma jakos odwagi poglaskac brzuszka tak sam od siebie (byc moze ma jakies obawy- w koncu to nasze pierwsze dziecko) , ale tlumacze mu, ze to dla nas sama przyjemnosc i nie zrobi tym nikomu krzywdy. Byc moze za wiele od niego wymagam... on tez pewnie przezywa to po swojemu i nie moze sie jeszcze do konca w tym wszystkim odnalezc. A moze po prostu go tluamcze... nie umiem sobie na razie wobrazic go w roli ojca :-(
Czy ktoras z Was miala podobnie/lub ma podobnie??
Musialam sie komus wyzalic...
 
Mój czasem do brzuszka się odezwie i pogłasze ale nie jest to za częste
Mysle ze on dopiero to poczuje jak maluszek się urodzi.Bo mój mąż przy pierwszej ciąży też jakos tak cięzko dochodził do tego ze we wnątrz mnie jest mały człowiek i mało brzuszek dotykał.Więc nie masz się co martwić.
 
karola faceci już tacy są, nie potrafią sami z siebie się domyśleć o co nam chodzi. My jesteśmy czułe i czułości potrzebujemy zwłaszcza teraz ale facet tego nie pojmie. U mnie też tak jest ale jakoś sie uodporniłam, moze dlatego, że to moja druga ciąża i na głowie mam dziecko do opieki, nie mam czasu myslec o swoich potrzebach i o tym, że czasem bym sie ot tak poprzytulała do męża, który do pózna siedzi w pracy. W pierwszej ciąży też miałam ciągle o to pretensje, narzekałam i wypominałam mu a teraz w ogóle się nie kłócimy bo wiem, że kobiety sa bardziej wrażłiwe i czułe i tego nie zmienię.
Nie martw się, Twój mąż na pewno bardzo Was kocha i cieszy sie ale ni eumie tego okazać jak większość płci brzydkiej:-) tule Cię wirtualnie:-) najlepiej porozmawiaj z mężem bo sam pewnie tego nie dostrzega.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry