Żeby zdążyć Marrtruda, żeby zdążyć :laugh:
Ja to narazie nie mam bardzo co pakować bo jeszcze prawie nic nie mam (w niedzielę się obkupię). Ale jak czegoś zapomnę, to właśnie po co jest mąż :laugh:
Mój naszczęście ma być przy mnie każdego dnia - spróbował by nie (my mamy 30 km do szpitala).
Trochę się obawiam tylko tego,że we wrześniu na początku przez jakieś dwa tygodnie ma być w delegacji ale mam nadzieję, że jakby co to załatwi sobie wolne. W końcu ma dostać opiekę na Krzysia.