A ile z tych dzieci umierało w dzieciństwie? Ile było poronień po drodze? Wiesz?
Ja nie mówię tu o przekonaniach. Ja bym nie chciała robić invitro, ale wtedy rezygnuję ze starań. W Twoim przypadku to ja bym się najbardziej bała nie poronienia a tego, że ciąża z dzieckiem z wadą genetyczną się utrzyma.
Na Twoim miejscu, jeżeli faktycznie liczysz na to, że skoro raz się udało, to w końcu uda się i drugi, ja poszłabym z wynikami do innego genetyka. Znalazłabym najlepszdgo specjalistę w okolicy, który powie jasno, jak to wypada procentowo. Bo równie dobrze może być tak, że Twoje żywe dziecko to był strzał jeden na milion. I statystycznie nie powtórzysz. A może być tak, że 50/50 i wtedy decyzja jest Wasza.
Tylko zawsze bym się zastanawiała czy przejście przez kolejne poronienia jest wartr dziecka, które może i tak nie nadejść.