• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Translokacja, kariotyp nieprawidłowy , pcos, io

To są duże chromosomy więc szansa na chore dziecko jest znikoma. Z resztą wątek tyczy się osób które się z tym zmagają . Tak na prawdę skoro nie masz takiego problemu to nie wiesz co byś zrobiła gdybyś była na moim miejscu. Łatwo się mówi co by się zrobiło nie przechodząc przez to
 
reklama
To są duże chromosomy więc szansa na chore dziecko jest znikoma. Z resztą wątek tyczy się osób które się z tym zmagają . Tak na prawdę skoro nie masz takiego problemu to nie wiesz co byś zrobiła gdybyś była na moim miejscu. Łatwo się mówi co by się zrobiło nie przechodząc przez to
Ja praktycznie nie mam szans na zdrowe dziecko, tylko problem mam w innym miejscu niż Ty ;) podobne przemyślenia.
 
Ja praktycznie nie mam szans na zdrowe dziecko, tylko problem mam w innym miejscu niż Ty ;) podobne przemyślenia.
Rozumiem, mam nadzieję że się jednak Tobie uda , w taki sposób jak zadecydujesz. Ja długo się biłam z myślami co robić też się boję chorego dziecka . Obie z mężem jesteśmy wierzący jednak stwierdziliśmy że to akurat nie ma żadnego znaczenia bo ludzie nie wierzący często mają lepsze życie.
 
A ile z tych dzieci umierało w dzieciństwie? Ile było poronień po drodze? Wiesz?

Ja nie mówię tu o przekonaniach. Ja bym nie chciała robić invitro, ale wtedy rezygnuję ze starań. W Twoim przypadku to ja bym się najbardziej bała nie poronienia a tego, że ciąża z dzieckiem z wadą genetyczną się utrzyma.

Na Twoim miejscu, jeżeli faktycznie liczysz na to, że skoro raz się udało, to w końcu uda się i drugi, ja poszłabym z wynikami do innego genetyka. Znalazłabym najlepszdgo specjalistę w okolicy, który powie jasno, jak to wypada procentowo. Bo równie dobrze może być tak, że Twoje żywe dziecko to był strzał jeden na milion. I statystycznie nie powtórzysz. A może być tak, że 50/50 i wtedy decyzja jest Wasza.
Tylko zawsze bym się zastanawiała czy przejście przez kolejne poronienia jest wartr dziecka, które może i tak nie nadejść.

Jakbym czytała historię mojej cioci.
Pierwsze dziecko (kuzyn-mój rocznik) zdrowy chłopak . Kolejne ciąże niestety już nie. 3 kuzynki cierpią na tą samą genetyczną chorobę (przypominają zespół Downa) a 4 umarła 5 dni po porodzie.
 
Jakbym czytała historię mojej cioci.
Pierwsze dziecko (kuzyn-mój rocznik) zdrowy chłopak . Kolejne ciąże niestety już nie. 3 kuzynki cierpią na tą samą genetyczną chorobę (przypominają zespół Downa) a 4 umarła 5 dni po porodzie.
Wiesz co to też zależy od chromosomów które mają wady …. Może u Cioci występują te od jakiejś konkretnej choroby.
 
Wiem, że te przeżycia są straszne, ale przy Twoim obciążeniu zdrowotnym trzeba czasu, żeby organizm zregenerował się na tyle, żeby dać zdrową ciążę. Niestety problemy z hormonami wymagają żołnierskiej dyscypliny w trybie życia (dieta, sen, brak stresu). I wielu, wielu miesięcy diety, suplementacji i lekoterapii. Niestety tu nie ma drogi na skróty. Daj sobie czas na przeżycie straty. Zastanów się nad wsparciem psychologicznym. Mi w trakcie trudnej drogi do macierzyństwa bardzo pomogło. Bardzo mi przykro, że Cię to spotyka 💔
 
reklama
Wiem, że te przeżycia są straszne, ale przy Twoim obciążeniu zdrowotnym trzeba czasu, żeby organizm zregenerował się na tyle, żeby dać zdrową ciążę. Niestety problemy z hormonami wymagają żołnierskiej dyscypliny w trybie życia (dieta, sen, brak stresu). I wielu, wielu miesięcy diety, suplementacji i lekoterapii. Niestety tu nie ma drogi na skróty. Daj sobie czas na przeżycie straty. Zastanów się nad wsparciem psychologicznym. Mi w trakcie trudnej drogi do macierzyństwa bardzo pomogło. Bardzo mi przykro, że Cię to spotyka 💔
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry