Wisieńka
Fanka BB :)
Witajcie kochane.
W końcu się zmobilizowałam i piszę. U nas wszystko wychodzi pomału na prostą. Antoś w końcu uporał sie z żółtaczką i odetchnęłam przed powrotem do szpitala nad lampy. Ja w lepszej kondycji chociaż brzuch nadal boli a w środku piecze jakbym miała poparzone. To pewnie przez te kłopoty z macica. Osobnym problemem jest kręgosłup, ten daje mi się we znaki bardzo. Na poczatku cięzko mi było bo ból był ogromny a tu 2 małych dzieci do obrobienia. Teraz jest już dobrze na tyle, że mogę cieszyć się z macierzyństwa. Antoś przecudny i grzeczny bardzo, chociaz w nocy szaleje jak niegdyś w brzuchu. Pomalutku go przestawiam i niedługo noc będzie nocom a dzień dniem. Milusia zakochana w nim , zero zazdrości. śpiewa mu kołysanki i ciagle całuje a wieczorem chce żeby jej dac go do łózka i z nim spac. W Macku mam dużą pomoc. Kiedy potrzebuję zostaje z którymś z dzieci i przejął obowiązki Pawła w domu. Za Pawłem tęsknię bardzo i każdy jego przyjazd wypatruję z niecierpliwością. Najbardziej tęskni jednak Mila i płaczemy sobie razem z tego powodu.
Udało nam się wygrać z laktacją i karmimy się cycem. Cieszę się bardzo bo to dokarmianie mnie dobijało. Jednak co cycuś to cycuś, wystarczy wyciągnąć i jest nie ma zachodu z sterylizacją i przygotowaniem mleka no i nie trzeba w nocy wstawać z łózka. Antoś jeszcze miewa kłopoty z przysysaniem się ale jest coraz lepiej i niedługo bedzie mistrzem ssania.
Pozdrawiam was wszystkie serdecznie i ślę buziaki od naszej całej rodzinki
W końcu się zmobilizowałam i piszę. U nas wszystko wychodzi pomału na prostą. Antoś w końcu uporał sie z żółtaczką i odetchnęłam przed powrotem do szpitala nad lampy. Ja w lepszej kondycji chociaż brzuch nadal boli a w środku piecze jakbym miała poparzone. To pewnie przez te kłopoty z macica. Osobnym problemem jest kręgosłup, ten daje mi się we znaki bardzo. Na poczatku cięzko mi było bo ból był ogromny a tu 2 małych dzieci do obrobienia. Teraz jest już dobrze na tyle, że mogę cieszyć się z macierzyństwa. Antoś przecudny i grzeczny bardzo, chociaz w nocy szaleje jak niegdyś w brzuchu. Pomalutku go przestawiam i niedługo noc będzie nocom a dzień dniem. Milusia zakochana w nim , zero zazdrości. śpiewa mu kołysanki i ciagle całuje a wieczorem chce żeby jej dac go do łózka i z nim spac. W Macku mam dużą pomoc. Kiedy potrzebuję zostaje z którymś z dzieci i przejął obowiązki Pawła w domu. Za Pawłem tęsknię bardzo i każdy jego przyjazd wypatruję z niecierpliwością. Najbardziej tęskni jednak Mila i płaczemy sobie razem z tego powodu.
Udało nam się wygrać z laktacją i karmimy się cycem. Cieszę się bardzo bo to dokarmianie mnie dobijało. Jednak co cycuś to cycuś, wystarczy wyciągnąć i jest nie ma zachodu z sterylizacją i przygotowaniem mleka no i nie trzeba w nocy wstawać z łózka. Antoś jeszcze miewa kłopoty z przysysaniem się ale jest coraz lepiej i niedługo bedzie mistrzem ssania.
Pozdrawiam was wszystkie serdecznie i ślę buziaki od naszej całej rodzinki
A tak to lato mieliśmy w Anglii - co naprawdę ostatnio się nie zdarzało...
a cyc - wiadomo że zdrowiej i szybciej - nie ma tyle zachodu.
Nie mam pojęcia jak się do tego zabrać bo zawsze karmiłam piersią - tak mi było wygodniej. A teraz jak patrzę na Angielki to mnie skręca. Biorą 6 dużych butelek ze sobą, pokarm w pojemniczkach, termos z wodą, podgrzewacz przenośny jak np ten 
jak szedl z siostra to co innego,ale sam
,zostawiam go w szkole przychodze do domu i drugi raz ide z cora,zeby jej smutno nie bylo ze idzie sama ;-)
odpoczywajcie bo lato zawsze jakos tak szybko mija.