Hejka kochane.
Muszę wam powiedzieć że jestem nieźle zdenerwowana.
Jak pisałam kiedyś, już od jakiegoś czasu mam zapalenie pochwy.Objawia się to brzydkimi,obfitymi i zielonkawymi upławami i do tego jeszcze czasami swędzenie.Jak tylko lekarz stwierdził że to zapalenie to od razu razem z cytologią zrobił mi badania na pisiew z pochwy żeby zobaczyć co tam siedzi niedobrego.I tydzień temu w czwartek miałam wizytę u gina i odrazu odebrałam wyniki tego posiewu bo już były. Lekarz oglądał,patrzył w rezultacie przepisał leki(jeden jeszcze biorę do piątku) ale nie mówił że powinnam się martwić czy żr to coś poważnego.Powiedział tylko że jak wszystko minie to żebym przyszła na wizytę dopiero za miesiąc.Ale jak objawy nie miną to mam przyjść po skończeniu brania leków.(biorę je od soboty i narazie nic nie jest lepiej).
Ale teraz cale sedno. Wczoraj byłam u przyjaciółki i rozmawiałyśmy właśnie o tym moim zapaleniu pochwy i spytała się mnie jaka bakteria mi wyszła na posiewie bo to wazne.A ja oczy w słup postawiłm, bo w zasadzie się w wyniki posiewu nie wczytywałam,skoro lekarz nic niepokojącego mi ie powiedział to byłam spokojna.No i dzisiaj wziełam te wyniki i siedzę na nacie i jestem przerażona.
Wyszło mi trzy bakterie.
1. Candida albicans
2. Escherichia coli
3. Streptococcus agalactiae
Jak się naczytałam w necie to dwie pierwsze są dosyć niegroźne,ale za to ta ostatnia bardzo groźna, nieleczona może zagrażać dziecku a jeśli ma się ją do samego porodu to na 4godz przed porodem albo odejściem wód płodowych powinni podać w szpitalu antybiotyki mi i dziecku. I teraz nie wiem co robić.Nic mi lekarz nie mówił że to poważne.
Miałyście coś takiego???? Powiedzcie bo jestem cala w nerwach!!!!!