trina79
Mamusia Lili i Maciusia
Dee - już gdzieś opisywałam mój poród. Nie podobało mi się, położna prowadząca proód była bardzo miła, ale starej szkoły, więc i nacinanie było ("bo praktycznie każda pierworódka musi mieć") i nie pomagała walczyć z bólem i przeciągającą się II fazą porodu, no i właściwie cały czas leżąłam podłączona do ktg i oksy. a już warunki na salach poporodowych - koszmar. Ale teraz mieli remont, więc chyba lepiej jest. Ale faktem jes, że mimo komplikacji (zastosowanie vacum), młodemu nic nie jest. Mogło się wiele wydarzyć, mógł mieć wylewy, porażenie itp. Faktem jest, że w pewnym momencie było na sali 3 lekarzy położników i jedna ordynator neonatologii, która od razu po urodzeniu młodego zabrała się za niego.
ale się uparłam i tyle. Moja gin od razu przypięla mi zaświadczenie do karty ciąży. Mam dość sporą przepuchline, tak mniej więcej jak małe kurze jajko. Mówiła mi, że poród to obciążenie, może mi przepuchlina uwięznąć i moga wtedy być kłopoty.