maron, tego paciorkowca mozna byc po prostu nosicielem, a zarazic sie mozna na wiele sposobow - on nawet w gardle bytuje, takze wystarczy pocałunek
wymaz mozna pobrac sobie samemu, w aptece mozna kupic wymazowki, ale koniecznie z zelowym podlozem transportowym, kosztuja pare zlotych, trzeba sobie najpierw wlozyc wymazowke do przedsionka pochwy, troszke nim porobic kółeczka, a potem ta sama wymazowke do odbytu, ale trzeba pokonac zwieracz odbytu.
ja na ostatniej wizycie u gina mialam miec pobierany ten wymaz, ale i ja zapomnialam i on zapomnial... wiec dzisiaj maz przniosl mi wymazowki i sobie sama pobralam material... nikt w lab nie bedzie Was chyba pytał kto ten wymaz pobieral, to nie jest cytologia, zeby gin lub polozna musieli to zrobic.
mysle ze nawet jak szpital tego nie wymaga, warto zrobic, zeby pozniej nawet jak nie podadza Wam antybiotyku poinformac na noworodkach lekarza ze jest sie nosicielem, wtedy powinni bardziej obseerwowac maluszka, albo robia wymaz z pepka i spr czy maluszek sie zarazil. z reszta nie kazde zarazenie maluszka konczy sie od razu zapaleniem pluc i sepsa... jeszcze sa inne bakterie np. E.coli. S.pyogenes ktorymi dzidzia moze sie tak samo zarazic jak tym s. agalactiae i chorowac.