Byłam w czwartek i już jest bez respiratora, podobno saturacje ma nie taka tragiczna i nawet sobie radzi i je też butelki, trochę się jej główka krzywi od leżenia na jednej pozycji tzn podobno ja przekładaja i ma nawet rehabilitacje ale wiadomo że dzieci sobie wybierają jedna stronę, mają mi załatwić żebym mogła w tym tygodniu tam być bo lekarka mi powiedziala że nawet bym się rehabilitacji nauczyła jak z nia potem ćwiczyć w domu. Maz jutro jedzie, mam nadzieję że wyjdzie wnet bo trochę ciężka jest dla mnie psychicznie ta sytuacja bo bardzo wykańcza mnie myślenie jak właśnie to ogarniemy w domu. praca męża przedszkole syna, logopeda syna, jeszcze okulista, a ja Jeszcze się boje bo jestem kiepskim kierowca a do logopedy tam jest zawsze ruchliwa droga i korki i czasem ciężko zaparkować, jeszcze teraz się wcześnie robi ciemno a ja przez wadę wzroku po ciemku złe jeżdżę. Ale jakoś musze dać radę.A przeziębienie mnie wymeczylo, bo mi poszło na zatoki i mnie strasznie głowa bolala trzy dni a teraz mnie plecy bolą bo mi poszło na płuca od zatok czy na oskrzela ale już pomału jest lepiej. Tylko mi psychika siada strasznie dziś mi się tylko chce płakać, siedzę a przede mną odkurzacz i jakoś się muszę zmotywować.