• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Wątek beflerski - nie tylko dla belfrów;)

chyba atmosfera w szkole też do kitu, bo ktoś z naszego pokoju nauczycielskiego "uprzejmie donosi"... i jest "extra" nawet nic nie można powiedzieć, żebynie doszło do władz :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:

No to witaj w klubie. U nas w szkole też jest brrr. Dzień nauczyciela to był taki, że jak tylko można było to się 90% urwało do domu, bo oprócz pupilków dyrekcji to nikt nie miał ochoty siedzieć i udawać, że jest miło:sick: Ja jutro zaczynam te nieszczęsne podyplomowe studia. Musiałam pozyczyć kasę od rodziców, bo jakoś nazbierało nam się wydatków.
 
reklama
Mokkate ja pamiętam że jek ni miałam papieru podaniowgo to był obniżany stopień po proustu za estetykę - PSO - wyraźnie wiele rzeczy mówi...

i wydaje mi się że jako belfer i matka TY dopielnowałabyś swojego dziecka :)
 
Azik- ja oczekuje od mojego dziecka, że samo będzie pamiętało o swoich rzeczach i z reguły tak jest.:-)
Wiesz, uważam, że nie wszystko co było kiedyś jest lepsze. Moja matematyczka rzucała w nas kredą i kluczami. To chyba nie znaczy, że mam robić tak samo.
 
sytuacja nie jest jednoznaczna, bo ja uczę kilka klas, każda jest inna i do każdej trzeba podejść inaczej...

akurat te dzieciaki są bardzo pretensjonalne i ja nie widze innej mozliwości wyekzekwowania pewnych rzeczy, jak tylko odbić to na ocenach,niestety. Przeprowadziłam wczoraj rozmowę z nimi i zapytałam , czy jest inny sposób wyekzekwowania papieru na pracę klasowa i powiedzieli, że NIE!!!!

Powiedziałam, że jeśli ktoś z rodziców ma jakies obiekcje, to spotkamy sie na zebraniu i pokażę im WSZYSTKIE prace. W klasie zrobił się szum i poprosili mnie, żeby może tego nie robić. Chyba mają już swiadomość reakcji rodziców, bo jaka może być reakcja na "zrobiony" samodzielnie papier kancelaryjny: 2 kartki z dziurkami spiete dwiema AGRAFKAMI!!!

Mokkate, dzieciaki w mojej szkole są bardzo różne i wiem, w której klasie mogę wymagać pewnych rzeczy, a w których nie i w tych "trudniejszych" po prostu nie wymagam ich, niestety...
 
No to przeżyłam pierwszy zjazd na podyplomowych. Dużo zajęć mamy (w piątek od 15 do 20, a w sobotę od 8.30 do 17.30). Jak dolicżę dojazd to wychodzi, że dwa dni Jasia w ogole nie będę widzieć :(
Ale zajęcia przynajmniej w miarę ciekawe i ludzie w grupie fajni.
 
Azik- ja oczekuje od mojego dziecka, że samo będzie pamiętało o swoich rzeczach i z reguły tak jest.:-)
Wiesz, uważam, że nie wszystko co było kiedyś jest lepsze. Moja matematyczka rzucała w nas kredą i kluczami. To chyba nie znaczy, że mam robić tak samo.

o tym nie pisałam ani ja ani żadna z nas...
myślmy logocznie, ale nauczyłaś i wymagasz od dziecka by było odpowiedzialne, a niektórzy rodzice wymagają tylko od nauczycieli...
bo nie mają czasu dla dzieci..
i to jest smutne...

nie wszystko co było jest lepsze i dobre -ale wiele z tych rzeczy tak...

a o rzucaniu, krzyczeniu - niestety to nadal jest współczesność... :(
 
ojojoj

ja bym chciała mieć troszkę wolnego, chyba jeste, przemęczona...

w piątek dzieciak stanmął mi na parapecie... zewnętrznym...

czasami chciałabym pracować w cichym skromnym biurze.... (już pracowałam więc wiem co mówię :) )

Pytia - to dobrze że przynajmniej ludzie są ok...

będzie dobrze.. moje studia przezyły obydwaj chłopcy jedem miał 5 miesięcy jak zaczęłam, drugi 3 tygodnie jak go pierwszy raz zostawiałam na cały długi 18 godzinny dzień (z dojazdami)

ja mam dołka pracowego...
miałam kupić samochód, a tu Igor pewnie bedzie zmianiał pracę, ja też pewnie swojej nie będę miałą za dwa lata. buuuuuuu

kiedy ja zaczne mieć z górki....
 
reklama
tak sobie tu zajrzałam zobaczyć o czym to nasze panie nauczycielki rozprawiają ....
jeśli mogę dorzucić swoje trzy grosze, to Kinga - brawa dla Ciebie za niezłomną postawę!
niby powinno się oceniać wiedzę a nie papier - ale szkoła to nie tylko wiedza, ocenia się całe podejście ucznia do nauki i jego obowiązków
oprócz geometrii dzieci mają się też nauczyć jak należy się w życiu zachowywać
nie powinno prowmować się bylejakości, bo wokół już jej za dużo
kiedyś dzieci uczono kaligrafii i oprócz pięknego pisma wyrabiały sobie też inne cechy, takie jak cierpliwość

a na CV na poszarpanej karteluszce nikt nawet nie spojrzy, wyobrażam sobie też minę mojego szefa jak bym wysłała pismo w imieniu Kancelarii na byle czym - i to jakoś nikogo nie dziwi
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry