reklama

Wątek główny

  • Starter tematu Starter tematu Izzabela
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
pożalę sie Wam tu troszkę. chodzi o moją tarczycę. Byłam już 3 razy u endokrynologa (w ciągu tygodnia) i okazało się, że poziom TSH rosnie mi, więc mam niedoczynność tarczycy, która jest wrodzona ;( Dostałam jakieś hormony (jeszcz musze oczywiście skonsultować z moją ginką). Mam je zażywać i znów za miesiąc zgłosić sie na kontrolę. Po ciąży czeka mnie jakiś zabieg. Nie wiem co, bo oczywiście nie zapamiętałam.

jedno co mnie pociesza, to to, że dziecko nie jest jakos bardzo teraz zagrożone, ale potem (jeśli bym nie zażywała tych lekarstw) mogłoby dojść do wcześniejszego porodu.

i jeszcze jedno: kobietka endokrynolog pochwaliła moją ginkę, że wysłała mnie na to badanie i szybko zareagowała... Z tego też się cieszę.

Ale ogólnie mam humor:
BEZ KIJA NIE PODCHODŹ
chociaż obiecałam sobie, że ciążę przeżyję w spokoju, bez moich przyzwyczajeń do stresowania się. Ale to chyba nie jest dla mnie sytuacja naturalna (to nie stresowanie się), więc powoli pekam i boję się,że urodzę jakiegoś narwańca.
 
kinga P a z czego to wyszło ztą tarczyce kiedy się ja bada???
tak bardzo sie nie przejmuj
mój mnie straszy że jak będę tyle wyć i wrzeszczeć do dzieciak będzie płaczliwy

mam dużo sytuacji bardzo stresujących oprócz zdrowia ojca ale zkoda o tym pisać na samą myśł robi mi się słabo

nie da się nie stresować i każda z nas ma schizy
nie martw się
 
wczoraj wyszłam od mamy Rafała z rykiem trzaskając drzwiami, bo mnie mój mąż niechcąco dotknął swoim głupim humorem. Wystosowałam do teściówki smsa z przeprosinami i przed chwilą napisała mi, że oni wszyscy mnie kochają i mam nie poddawać się nastrojom!!!
Boże, cofam moją sympatię!!!!

A z tarczycą, pisałam tu kiedyś, że nie przybieram na wadze i dlatego to skierowanie
 
smutno się jakoś zrobiło.. ja też się martwię, moje słońce miało guza mózgu, jest kilka lat po operacji. w piątek jedzie na badania, bo się czuje źle.
mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze..
choć on tak chyba nie myśli.
 
reklama
sorki już pamiętam, chyba lecytynka mi potrzebna
a
ja jestem zła bo mi brzusio wywaliło -tzn dobrze ale mąż się zaczyna wstydzić brzusia tj chodzi o bzykanie tzn tak jak brzusio był mniejszy to miś nie miał oporóów a teraz jak go zawadziłam wczoraj brzuchem to przerwał z przerażeniem że mały go kopie bo pewnie niezadowolony że jego penisa od środka oglądać musi NO CHOLERA CZY MU W GŁOWIE SIĘ KUKU ZROBIŁO!!!!!!!!!!!!!!!  paranoja
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry