A ja wlasnie wrocilam od ginki. Mialam zabieg usuniecia takiej ziarenistej tkanki-taki strzepek skory ktory urosl po nacieciu. I dobrze bo tylko sie powiekszal i krwawil. Moze w koncu moje bioedne krocze wygoi sie na dobre, czas najwyzszy bo juz 3 miesiace po porodzie.
Wracajac do domu poryczalm sie z bezsilnosci bo maz w pracy i nie mogl sie zwolnic, musialam sie sama zawiesc i wziac malego ze soba. Podczas zabiegu maly lezal w wozku obok stolu a ja jedna reka wkladam mu smoka na uspokojenie. Po wszytskim ledwie sie moglam ruszyc, na dworze ulewa, wozek musialam wpakowac do auta a potem sie jeszcze odwiesc do domu. Siedze na jednym poldupku.
Kurcze w takich sytuacjach najbardziej brakuje rodziny , nawet wrednej tesciowej.
mam 9 kg na plusie ale dzis sobie odpuszczam i jak tylko maz przyjdzie do domu to go wysle po lody bo mam strasznego dola :-[