Dzisiejsza noc nieco spokojniejsza, chociaż koło 4;30 dałam Karolce czopa... Spałysmy do 10:35, Karola chyba wypoczęta. Bardzo ucieszyłam się, jak zobaczyłam, że wysypka z buźki znikneła... Niestety tylko na chwilę. Jak w domu zaczęło się grzać, znowu wylazło :sick:
Gorączki już chyba dzis nie ma. Nie mierzyłam termometrem, tylko sprawdzam czółko. A termometr mamy i taki i taki. Teraz mierzę rtenciowym, bo to 41 pokazał mi elektroniczny
dzięki za wszystkie dobre słowa. Chwilami wymiękam patrząc na Karolę jak się bidula męczy. A z drugiej strony, to widze, że jest silną dziewczynką i nie daje się chorobie :-)
koga, cieszę się, że na coś się przydaję w Poznaniu


sylwia, co z tymi gośćmi??????????? Pisz tu szybko!!!