reklama

Wątek PORODOWY :)

Oj tak prawda Gosiu - maleńka istotka, bezbronna.
Ale jak można nie pokochać takiego maleństwa - ja już te dwie kreseczki na teście pokochałam.
A każda chwila, każde muśnięcie, kopniak przybliżają do wielkiego a zarazem cudownego spotkania.
 
reklama
Oj tak prawda Gosiu - maleńka istotka, bezbronna.
Ale jak można nie pokochać takiego maleństwa - ja już te dwie kreseczki na teście pokochałam.
A każda chwila, każde muśnięcie, kopniak przybliżają do wielkiego a zarazem cudownego spotkania.

No ja mialam tak samo wszystkie trzy moje cuda pokochalam od kreseczki na tescie i zaczelo sie drzenia o ich zdrowko:tak:
Ale kazdy ma inna psychike i nie ma sie martwic milosc do dziecka napewno predzej czy pozniej sie pojawi
 
Ja na początku bałam się, że nie będę umiała pokochać dzidziusia jak przyjdzie na świat .... bałam się, że po stracie już nie będę umiała kochać drugiego-nowego bąbelka.
Jednak miłość matki do dziecka - tego nienarodzonego jest tak silna, nierozerwalna, wieczna - przynajmniej dla mnie.
 
Tak jak piszecie...kazdemu w innym czasie przychodzi macierzynstwo.Ja zawsze marzylam o dzidziusiu,bo wiedzialam,ze zmieni moj swiat.Jak zobaczylam 2kreski bylam mega szczesliwa pomimo tego,ze sytuacja moja byla nie poukladana do konca.Z kazdym dniem martwilam sie tylko,aby bylo zdrowe.Teraz nie wyobrazam sobie nie byc w ciazy....czas szybko minal i dzidzia juz niedlugo bedzie z nami,nie moge sie doczekac,chociaz sie boje pierwszej reakcji.Juz ja tak bardzo kocham,takze mysle,ze po porodzie nic tego nie zmieni:tak::tak::tak:
 
ja z jednej strony już bardzo kocham kruszynkę która każdego dnia daje o sobie znać i wytyka nóżki w któryś bok, tak żebym mogła je pogłaskać a z drugiej strony kompletnie nie dociera do mnie że, będe miała za chwile obok, drugie dziecko, że to już nie będzie tylko Laura, za którą mogę w ogień skoczyć, że będę musiała to wszystko jakoś podzielić- nie potrafie sobie tego w tej chwili wyobrazić...

Ale podejrzewam, mam taką nadzieję, że jak urodzę, wszystko jakoś naturalnie sie poukłada.

Dziś sen z powiek spędza mi zostawienie Laury na czas porodu.To jest dla mnie bardzo trudna kwestia.Bo nie chcę sama rodzić a z drugiej strony....
Przepłakałam wczorajszy wieczór i podjęłam decyzję, że jeśli moja mama nie zdąży dojechać na czas, będę sama rodzić a Robert zostanie z niunią.
W pierwszej wersji, znajomi mieli się nią zając "w razie czego" ale jakoś ciężko mi na samą myśl, że ma zostać, mimo że z zaprzyjaźnionymi to jednak w jakims sensie obcymi ludźmi, którzy przecież nie wiedzą np jak ona lubi zasypiać i co jak będzie płakać za mamą i tatą, i co wtedy??przecież wciąż jest taka malutka.
Dlatego, lepiej będzie chociaż z tatusiem, a mamusia musi wziąść się w garść, bo urodzić i tak trzeba. będę musiała dać sobie jakoś rade, chociaz cholernie sie boje.
 
Justys no masz trudna sytuacje ale dacie rade.Jesli chodzi o porod to nie wiem jak cie pocieszyc z tym zostawieniem pod czyjas opieka malej ale jesli chodzi o uczucia to ci mowie pokochasz swoje dzieci oboje rowno bo to naturalne ja mam dwojke i kocham obu tak samo i ciagle jestem dla nich sprawiedliwa a czasem jest ciezko jak wywijaja aby ukarac wlasciwego itp a teraz bedzie trzecie o milosc sie nie martwie bo wiem ze znow starczy i dla niej ale bardzie j chodzi mi abym czas miala dla tamtych bo maluda wiele czasu pochlonie ale mam nadzieje ze tatus stanie na wysokosci zadania i mi pomoze w obowiazkach szkolno-przedszkolno-noworotkowych :))
 
Justynko będzie dobrze.

Mąż napewno zaopiekuje się córcią najlepiej jak będzie umiał.
To może być naprawdę fajny okres dla nich obojga - czytanie bajek, ugotowanie ulubionej potrawy czy spacer do parku i zabawa.
Tak napewno będzie dobrze - głowa do góry.
Ja trzymam kciuki.
 
dziękuję mamuśki. mam nadzieje że te uczucia jakoś naturalnie sie porozkładają, szkoda tylko, że R nie może sie rozdwoić na czas porodu:baffled: wiem, że doskonale sobie poradzi z niunią, bo oboje szaleją za sobą i ze sobą ale teraz dopiero dociera do mnie że mogę wcześniej urodzić niż babcia dojedzie i będę musiała sama rodzić a tego boję sie jak dziecko. na dodatek jestem tak daleko od Domu.
 
reklama
Justyna mam nadzieje,ze dzidzia wyczeka babci i bedziesz mogla z mezem rodzic:tak:,a jak niestety wszystko potoczy sie inaczej to chociaz bedziesz spokojna,ze mala nie jest z obcymi tylko z tata;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry