No to teraz czas na relację z Naszego porodu:-)
Trafiłam do szpitala o północy w Niedzielę 16.11.2008 roku przez 3 dni miałam badania , które potwierdziły Zatrucie Ciążowe
Na Izbie Przyjęć podczas badania miałam 1,5 cm rozwarcia i szyjkę długości 1cm lekarz stwierdził , że gdyby były skurcze już bym rodziła. Tak więc porzy okazji zrobił mi mały masaż szyjki po , kótrym poleciała krew co mnie ucieszyło bardzo bo myślę poród się zacznie .
Do Środy wychodziłam po schodach i korytarzach 3 cm rozwarcia i całkowicie zgładzoną szyjkę.
We wtorek trafiłam z Oddziału Patologii Ciąży na Salę Przedporodową ok godz 23.00.
Tam przebili mi pęcherz płodowy i poleciały takie ciepłe wody płodowe takie przyjemne to było haha

Potem dali oxytocynę i skurcze na KTG zaczęły osiągać nawet 130 co znacznie bolało haha
Czekaliśmy z mężem na salę rodzinną , która była zajęta ale po 1.00 w nocy z Wtorku na Środę się zwolniła i sama o własnych siłach doszłam do niej z 8 cm rozwarciem



Na tej salce bardzo przyjemnej miałam 2 normalne skurcze i nagle poczułam ogromną ochotę na kupę i straszne pieczenie w pochwie mówię do męża leć po położną bo dziecko wychodzi
Trafiłam na fotel porodowy gdzie totalnie zaskoczona siłą skurczy partych i uczuciem rozpierania w pochwie zaczęłam źle oddychać i wstrzymaywać parcie. W końcu taka fajna doktorka na mnie warknęła i kazała spróbować poprzeć i wtedy jak się zebrałam w sobie i zaczęłam przeć to główka już prawie wyszła.
Zawołali męża i 2 razy poparłam i dziecko było już na brzuszku. Moje Kochanie tylko raz prawie pobiło położną




wtedy kiedy mnie nacięła a on to widział bo odważniak stął przy nogach haha

Ja na niego z gębą Michał "daj spokój ja już chcę urodzić!!" a on zmieszany przepraszał położne haha
Ale mieliśmy w konću polewę.
No i o 2.19 19.11.08 r w Środę wyskoczyła Mała Oliwcia:-):-)
No a potem szybko łożysko i szycie...

Bolało....Ale dałam radę . Założyli 8 szwów w tym tylko 2 nierozpuszczalne czyli luzik;-)
Potem 6h dochodziłam na sali z okropnymi dreszczami i kroplówą a mąż siedział przez 3 h bez ruchu w fotelu z kilku minutowym noworodkiem i patrzył na nia nie dowierzając , że już jest.
Ten widok był piękny!!
Poród wspominam dobrze:-) W karcie zapisane , ze trwał
3h i 15 minut;-)