Witajcie Kobitki! :*
musimy czekac tydzien na wynik tomografu...
Wczorajszy dzien spedzilismy w szpitalu, najpierw rejestracja na oddziale, potem podali kontrast, potem znieczulenie ogolne, no i skan, ktory trwal moze z 20 minut, a pozniej znowu czekanie na wybudzenie i obserwacja czy wszystko idzie dobrze, czy dziecko pije, je i wyproznia sie. Wszystko od godz. 10 do 18.
Filciu byl dzielny, najtrudniej bylo, gdy byl juz porzadnie glodny, bo sniadanko mogl zjesc przed 7 rano i potem tylko woda. I wtedy nie mogl zrozumiec dlaczego mama nie chce dac cycy, skoro On glodny i spiacy

wtedy naplakal sie troche, az pewna pani (mama 2 latka leczonego na bialaczke) pozyczyla nam tablet z prezentacja zwierzatek (jestesmy na etapie uczenia sie zwierzatek i ich odglosow, narazie Filciu robi rybke usteczkami).
Od poniedzialku zaczynamy 9-ta chemie, pewnie Mitchell przekaze nam wynik osobiscie...
Teraz Hipciunio je coraz chetniej i wyraznie czuje sie lepiej. Jest taki cudowny i madry

rozumie chyba wszystko, to nieslychane, raz pokazalam mu samolot na niebie i jak uslyszal halas nastepny razem, to spogladal na niebo. Trenujemy chodzenie za jedna raczke i samodzielne kroczki miedzy rodzicami, a od dzis Filciu przemieszcza sie sam, na pupie, z lewa nozka podkurczona, a prawa sie odpycha

slodki widok.
Robi sie tez z Filcia maly zlosnik, gdy nie dostaje tego czego chce, siada wtedy na podlodze i buzia dotyka podlogi, jakby chcial ja ugryzc, czasem probuje tez ugryzc osobe odmawiajaca jego zachciance

smieszne to i cieszy mnie, ze okazuje swoje emocje.
Teraz czekamy na wiesci... Damy znac jak tylko bedziemy wiedziec :*