I ja się witam, u mnie od wczoraj wieczora jakoś tak dziwnie. Tak jak mogłam powiedzieć "nie rodzę" tak teraz mała coś nisko siedzi, napiera na szyjkę, brzuch się obniżył znacznie, czop mi odchodzi, do tego doszły przeczucia, że do 12.09 nie dotrzymamy, mój lekarz mocno chory i póki co nieosiągalny, w brzuchu czuję motyle, wczoraj nic nie robiłam tylko leżałam, rozmawialiśmy z A. i prosiliśmy Weronikę by jeszcze troszkę posiedziała, choć z tydzień, no i wczoraj się mimo wszystko byłam zdenerwowana faktem zbliżającego się porodu, łzy poleciały ...
Jak się ma moja odpowiedź teraz do tej z wieczora? Nic a nic ...
Wczoraj wzięłam 2x no-spę, chyba troszkę na mój mózg, no i chciałam wyciszyć Weronikę, bo wczoraj brzuch zachowywał się jak morze w trakcie burzy. Obserwowaliśmy z A. i nie mogliśmy się nadziwić, że brzuch może aż tak skakać.
Dzisiaj na dzień dobry już też wzięłam 2x no-spę.
No i chyba zaczynam leżeć, nic nie robić, co by wytrzymać jak najdłużej.
Martyynaa81 - z Adą czop mi odchodził jakoś 2 tygodnie wcześniej, miałam skurcze przepowiadające i to tyle. W końcu doszła presja na mózg, bo został ostatni tydzień i mój lekarz szedł na urlop, powiedział mi podczas wizyty na ktg, że najwyżej ktoś inny odbierze poród, więc poszła informacja z mózgu do brzucha, że koniec, trzeba rodzić i pojawiły się skurcze.