ja już po wizycie... trochę zabiegania byłam bo myślałam ze mam na 12.30 w ostatniej chwili zobaczyłam ze mam 12.15 i taksówkę zamówiłam i zdążyłam... z michałem musiałam iść bo nie miałam go z kim zostawić i beczał i wyrywał mi się cały czas (bo w tym samym miejscu go szczepili i nie chciał nawet wejść do przychodni) myślałam ze mnie ch.... z nim strzeli ;((
a na wizycie spoko wszystko OK umówili mnie już na masaż szyjki macicy na 7.05 gdybym jeszcze do tego czasu nie urodziła, a termin na 4.05 mam więc mam nadzieję ze unikne masażu, bo słyszałam ze bolesne to.... ;/ serducha nie mogła znaleść i już taka minę zrobiła do drugiej poloznej ja już panika ale znalazyly po długim czasie...