Dziewczyny, czytam to wszystko i normalnie włosy stają mi dęba na karku. Zanim zaszłam w ciążę, sądziłam że kupno wózka to żaden problem - idzie się do sklepu, popatrzy popatrzy i kupuje. Tymczasem dla mnie kupowanie wózka to był horror. Przy budżecie 650 zł (tyle dawała babcia, a ja niestety nie miałam z czego dołożyć

) kupowanie wózka przy jednoczesnym uwzględnianiu wielu czynników i oczekiwań to była po prostu tragedia. I znikąd wsparcia, bo sklepowe paplały bez opamiętania o zaletach wózków ale tylko tych z tej tzw. "wyższej półki". O tańszych wózkach - jak już ktoś się o nie pytał - oczywiście też same superlatywy. Po prostu każdy wózek pozbawiony wad. Tylko skąd tyle rozbieżnych opinii na temat różnych modeli wśród ludzi?
Moim podstawowym problemem był brak doświadczenia i wiedzy na temat wózków. Urodzę maleństwo w lipcu. Więc jaki wózek najlepszy - gondola czy spacerówka - biorąc pod uwagę, że u progu zimy moje dzieciątko będzie miało dopiero 5 m-cy? Czy noworodka można wozić latem w spacerówce? A co z zimą? Czy są "zimowe" spacerówki?
Drugi dylemat dotyczył tego, co gryzie prawie każdą mamę - potrzebny był wózek funkcjonalny a jednoczesnie lekki - trzeba przecie to to wtachać na drugie piętro bez windy i bez pomocy kogokolwiek (jeśli chodzi o wózkownie - to owszem jest, w piwnicy do której schodzi się pionowymi schodami, a dostępu do piwnicy bronią stalowe drzwi, których nigdy nie byłam w stanie samodzielnie otworzyć

Wózkownia jest zapuszczona jak ostatnie nieszczęście, bo w bloku nie ma prawie małych dzieci - to blok zamieszkały w 99% przez staruszków, którym wszystko i wszyscy inni przeszkadzają. Oczywiście mogę posprzątać i odświeżyć ściany, pod warunkiem, że dostanę klucz, bo staruszki zrobiły sobie tam graciarnię. A nawet jeśli już uporządkuję wózkownie to i tak zejście i wejście po tych stromych schodach z wózkiem graniczy z cudem). Więc potrzebuję wózka lekkiego, który będę mogła za każdym razem wnieść razem z dzieckiem na górę, na drugie piętro.
Kolejna sprawa - jakość wózka. Przerażają mnie plastikowe elementy stelażu niektórych wózków. Wyglądają jakby miały się rozlecieć przy pierwszej próbie przejechania krawężnika. To samo z materiałem budki czy gondoli. Inna kwestia - koła. Pomopwane czy inne? Małe czy duże? Łożyskowane czy nie? Rozumiem, że za moje 650 PLN nie mam co wymagać tysiącletniej trwałości, ale chciałabym uniknąc sytuacji, że po dwóch miesiącach musimy kupić nowy wózek i wydać kolejną kasę, któej niestety nie mamy i mieć zapewne nie będziemy...
Jest jeszcze więcej problemów, o których nie będę pisać, bo same najlepiej wiecie. Zgadzam się z opinią, że nawet drogi wózek nie gwarantuje 100% zadowolenia.
Wniosek - nie ma wózka idealnego. Cokolwiek kupimy - możemy tylko się modlić, żeby wytrzymał, dopóki malec nie wyrośnie na tyle, żeby przesiąść się do parasolki. A jak się zepsuje to kicha.
Na koniec - po przeanalizowaniu dziesiątek modeli od A do Z w sklepach miejscowych i internetowych - kupiliśmy przez internet
wózek Matrix polskiej firmy El-Jot. I cóż, jeszcze nie mieliśmy okazji go sprawdzić "w praniu", ale mam nadzieję, że jednak okaże się dobrym zakupem. O, ma swoje wady, nie jest "wózkiem doskonałym" ale za swoją cenę i tak wydaje się być super. Budka zgrzyta przy składaniu, gondola-nosidło nie nadaje się do noszenia dziecka, kołyska nie kołysze, ale poza tym - ma dużą przewiewną gondolę (długość ok. 80 cm, szerokość ok. 40 cm.), z której maluch tak szybko nie wyrośnie (a zależy mi żeby "przezimował" w gondoli). Gondola wyłożona jest pokrowcem z miękkiego jakby pikowanego materiału, który można zdjać do uprania. W dnie gondoli jest regulowane oparcie, a więc maluch, który potrafi siedzieć, nie jest skazany na ciągłe leżakowanie. Bardzo podoba mi się spacerówka, którą wpina się na stelaż po zdjęciu gondoli. Jest głębsza niż spacerówki, które oglądałam w sklepie, ma miękką zdejmowaną do prania tapicerkę, regulowany podnóżek i oparcie. Oparcie na ręce jest zafoliowane, tak że nie straszne mu wypaprane czekoladą albo innymi pysznościami łapki malucha. Duże pompowane koła zachęcają do długich spacerów (ciekawe jak się sprawdzą). Hamulce trochę słabe ale wygodnie się je uruchamia - jedną nogą. W rączce jest przycisk do składania stelaża wózka. Co prawda na pewno nie da się go złożyć jedną ręką (jak to reklamował producent) ale - po nabraniu wprawy - może okazac się czynnością wygodną i całkiem przyjemną. Złożony stelaż mieści się bez problemu w bagażniku fiata tico. Jeżeli wózek okaże się tandetnym niewypałem - chętnie podzielę się swoimi spostrzeżeniami w tym wątku. Jeśli spełni moje oczekiwania, to będę go wychwalać pod niebiosa. Dziewczyny trzymajcie kciuki, bo sama do końca nie jestem przekonana co do tego wózka - ale na lepszy mnie nie stać, więc robię dobrą minę ;D ;D ;D ;D ;D Pozdrawiam!