Cześć!
Ja rodziłam w lutym na Kamieńskiego. Szpital wybrałam ze wzgl na to, że wszystkie sale są tam do porodu rodzinnego (bałam się że na Borowskiej albo Klinikach sala do rodzinnego będzie zajęta to trafię na te boksy gdzie łóżko od łóżka oddzielone parawanem- masakra... A Brochów kompletnie skreśliłam bo wiem co przeżyły tam moje 2 znajome - jedna urodziła martwe dziecko bo lekarz się upierał przy porodzie naturalnym a wody już były dawno zielone, a druga po stracie ciąży miała tam taką traumę że płakała potem przez rok jak mówiła jak ją potraktowali) oraz, jako że był to mój pierwszy poród chciałam mieć "swoją" położną, a tam jest taka możliwość.
Jeśli chodzi o poród to super, położna (koszt to 650zł - wszystko legalnie z paragonem) była do mojej dyspozycji, zajmowała się mną super, latała za lekarzem przed porodem żeby może to spróbować albo tamto. Miałam do końca wątpliwości czy dobrze robimy płacąc za położną, ale teraz uważam że to bardzo dobrze wydane pieniądze - komfort i poczucie bezpieczeństwa (tylko w głowie, bo wiem że bez płacenia też się dobrze zajmują pacjentem, ale miałam pewność że jak skończy się zmiana ona nie pójdzie do domu a mnie zostawi innej ekipie np, że nie zostawi mnie dla innej rodzącej...)
Poród oceniam dobrze, mogłam próbować różnych pozycji, miałam piłkę, a prysznic to mi życie uratował między 4 a 8 cm

ulga niesamowita - polecam! Mąż był ze mną cały czas, wychodził tylko na czas badań dla mojego komfortu- nikt o tym nie mówi ale to najgorsze co wspominam z porodu.
Na samym początku zostałam zapytana o nacięcie krocza - że postara się tak poprowadzić poród żeby chronić krocze, ale czy jeśli będzie taka konieczność to czy mogą mnie naciąć, potem podczas porodu kiedy było trzeba naciąć zapytała jeszcze raz (synek ważył 4kg i nie mogłam go urodzić), czy może, więc tu super.
Po porodzie miałam synka na brzuchu na czas porodu łożyska, potem jak mi zaopatrywali ranę to zabrali go z mężem do ważenia i mierzenia.
Potem leżałam na obserwacji na leżance przez 2 godziny z dzieckiem, próbowałam przystawiać do piersi z pomocą położnej i tak sobie leżeliśmy i dochodziliśmy do siebie. Zostałam zapytana o zgodę na szczepienie (tu minus bo podsunęli mi oświadczenia do podpisania, ale nikt nie powiedział o ryzyku i skutkach ubocznych), a ja byłam tak zmęczona że po omacku coś tam podpisywałam, nawet nie wiem co...
Potem mnie odwieźli do sali żebym się przepała a synka na noworodki (tam go wymyli i niestety napoili mlekiem z butli. Potem dzieci się nie kąpie przez cały pobyt w szpitalu), odebrałam go jak wstałam, wykąpałam się i doszłam trochę do siebie (po około 8 godzinach), potem dziecko jest cały czas z mamą w sali.
Jeśłi chodzi o znieczulenie to warto podejść około m-c wcześniej na konsultację anestezjologiczną, wtedy nie powinno być problemów, ja nie dostałam bo miałam nieregularne skurcze, musiałam mieć podaną oxy, a w takim przypadku nie można mieć ZZO. Gazu chciałam spróbować, ale poród jakoś tak szedł szybko, ja byłam jakby półprzytomna, że zapomniałam o to poprosić
Po porodzie to już inna bajka - tak jak wszyscy mówią - polożne mają cię głęboko, są opryskliwe, ja się tym nie przejmowałam i chodziłam co chwilę prosić o pomoc przy przystawieniu do piersi, ale chwilami płakać się chciało z bezsilności. Co prawda chodzi konsultantka laktacyjna co 2-gi dzień, ale to za mało. Ja na nią trafiłam akurat na drugi dzień po porodzie, gdzie w pierwszym dniu sama się cały czas męczyłam (i nie tylko ja) i młody był głodny bo nie radziłam sobie z przystawianiem, a dla nich najprościej było dać butelkę z mlekiem.
Na szczęście było to tylko 2,5 dnia, więc przeżyłam.
Jeśli będę miała drugie dziecko też zdecyduję się na Kamieńskiego, zwłaszcza że teraz będzie mi łatwiej bo już wiem co robić z noworodkiem.
Jeśli chodzi o szkołę rodzenia to fajnie odbyć ją w szpitalu, ale niestety jest tyle chętnych, że ja np dzwoniąc w lipcu 2012 (termin miałam na luty 2013), usłyszłam że miejsc na ten rok już nie ma, więc marne szanse żeby trafić. Polecam za to szkoły w przychodniach - np EMC, PCZ - są darmowe (wystarczy tylko zdeklarować się do położnej), a "zaoszczędzone" w ten sposób 300zł wydać na położną lub na dzidziolka.
Powodzenia!!!