O
onka
Gość
Witam i ja !!!
Dokładnie, święta , święta i po świętach. Niestety te święta nie zaliczam do udanych, no ale niestety...rodziny się nie wybiera:-(.
Na domiar stres przedślubny dopada mnie coraz bardziej i do czego się nie zabiorę to schrzanię :-(.
Dziś zaczęliśmy ćwiczyć nasz pierwszy taniec i kompletnie mi nie wychodzi część z obrotami. Jestem zła sama na siebie, że idzie mi to tak ciężko, ale zarazem zła na M że jemu to tak łatwo przychodzi.Dwa razy się poddałam i stwierdziłam że nie będziemy tego tańczyć, ale mój "przyszły" się nie poddaje i mnie zamęcza
.
Teraz padam ze zmęczenia i życząc wszystkim dobrej nocy uciekam spać.
no dokładnie z rodziną na zdjęciach się ponoć dobrze wychodzi, a co do innych spraw ... no niestety

Co do 1 tańca - pamiętam samą siebie nie tak dawno... hehehe bo w sierpniu, i wiesz co Ci powiem wogóle nie ćwiczyliśmy przed, mieliśmy tyle pomyłek i zachwiań że szkoda gadać, hehehe ale to był nasz dzień i nasz taniec, a jak komuś się nie podobało to mógł poprostu nie patrzeć. Więc głowa do góry i jak tylko 2-3 razy się mylisz to zdąrzysz to dopracować z przyszłym mężem
napewno.Powiem Ci że zazdroszcze Ci tego ślubu i wesela, ja też miałam stresa 2 tygodnie przed ale dała bym teraz wszystko aby móc cofnąc czas i aby to wszystko odbyło się raz jeszcze, to piękny dzień....



:-(.
Dwa razy się poddałam i stwierdziłam że nie będziemy tego tańczyć, ale mój "przyszły" się nie poddaje i mnie zamęcza
.
i na 11 do pracy na 2 godzinki.
z nosa mi ciekcie brrr
- nie wiem chyba mi koszalińskie powietrze nie słuzy