reklama

Wrzesień 2009

Witam i ja !!!

Dokładnie, święta , święta i po świętach. Niestety te święta nie zaliczam do udanych, no ale niestety...rodziny się nie wybiera :no::-(.
Na domiar stres przedślubny dopada mnie coraz bardziej i do czego się nie zabiorę to schrzanię :-(.
Dziś zaczęliśmy ćwiczyć nasz pierwszy taniec i kompletnie mi nie wychodzi część z obrotami. Jestem zła sama na siebie, że idzie mi to tak ciężko, ale zarazem zła na M że jemu to tak łatwo przychodzi.:rofl2: Dwa razy się poddałam i stwierdziłam że nie będziemy tego tańczyć, ale mój "przyszły" się nie poddaje i mnie zamęcza :laugh2:.

Teraz padam ze zmęczenia i życząc wszystkim dobrej nocy uciekam spać.


no dokładnie z rodziną na zdjęciach się ponoć dobrze wychodzi, a co do innych spraw ... no niestety :sorry:
Co do 1 tańca - pamiętam samą siebie nie tak dawno... hehehe bo w sierpniu, i wiesz co Ci powiem wogóle nie ćwiczyliśmy przed, mieliśmy tyle pomyłek i zachwiań że szkoda gadać, hehehe ale to był nasz dzień i nasz taniec, a jak komuś się nie podobało to mógł poprostu nie patrzeć. Więc głowa do góry i jak tylko 2-3 razy się mylisz to zdąrzysz to dopracować z przyszłym mężem :tak: napewno.
Powiem Ci że zazdroszcze Ci tego ślubu i wesela, ja też miałam stresa 2 tygodnie przed ale dała bym teraz wszystko aby móc cofnąc czas i aby to wszystko odbyło się raz jeszcze, to piękny dzień....:tak::tak::tak:
 
reklama
Hey
Dokładnie już po świętach.Ja aż tak się nie przejadałam. Codziennie spacerki z M i nawet wpadłam do teściów. Słodkie słowka podzieliłam się jajeczkiem i jest mi lżej mam to za sobą. Niesety święta zazcęły się dramatycznie. Moja mam zemdlała i dzwoniłam na pogotowei...co ja przeżyłam wtedy:( ale całe szczęście wszyscy odpoczeliśmy i zregenerowaliśmy siły.
I mi Inka i Ninonka przypomniały mój pierwszy taniec. My tez mielismy wiczyc bo zupełninie tańczy nie umiemy i jakoś zabrakło czasu na cwiczenia. Wyszliśmy na żywca i jakoś to wyszło. Ja także chciałabym wrócic do tamtej magicznej chwili, byłam taka szczęśliwa...mój mąż-powtarzałam to niemal non stop:)bardzo kocham mojego M z Jego wadami i zaletami i mam nadzieję że jakoś to się ułozy. A Ty Inka nie denerwuj się zobaczysz będzie fantasycznie
 
Witam kochane, to wielka prawda, święta święta i po świętach, ja już w domku, droga jakoś minęła szybko i szczęśliwie-czas szybko zleciał, najgorsze z tych świąt jednak to, że wszyscy się przeziębiliśmy, córa wczoraj miała 38ponad stopni, ja gardło już wyleczyłam tantum werde, ale został wkuzający katar, moze nas ktoś zaraził, bo siostra chora była, ale trudno, może i to wina pogody. Czas spędziłam miło, dużo spacerków, wyjazd do dziadków, trochę się "pobujałam" autkiem-zrobiłam niedawno prawo jazdy, a w małym mieście fajnie sie jeździ:)
teraz zostało sie wykurować, rozpakować, czego nienawidzę:crazy: i na 11 do pracy na 2 godzinki.
Co do obżarstwa, to u mnie tego nie było, jadłam z umiarem, ale na wagę nie wstaję:)
Aha, no i wczoraj dostałam za swoje-lulałam dzidziusia 5 godzin a autku-wiecie jakie nasze drogi-to zasnąć mi nie chciał dać, tak sie wściakał, ale za to mężuś był zadowolony z kopniaków:)
Całuję poświątecznie.
 
cześć - wróciłam od teścia jak zawsze chora :szok:z nosa mi ciekcie brrr:baffled:- nie wiem chyba mi koszalińskie powietrze nie słuzy:sorry: pogoda była cudna - duzo spacerów i leniuchowania na leżakach przed domem, teściu się postaral i zrobił przepyszny bigos, spędzilismy święta we czwórkę i było super - zwłaszcza że zarówno W. jak i teść świetnie sobie w kuchni radzą więc my-płeć żeńska nie yłyśmy trwale uwiązane do kuchni - za to po powrocie do domu - okazało się, że dom pełen gości a mama przy garach pada na twarz -więc z przekroczeniem progu domu skończyły sie święta zaczeła się normalka - w domu zostały moja siostra i przszła bratowa więc wydawało mi sie ze odciążą mamę ale właśnie ...wydawało mi się:wściekła/y:
 
oj Filantropku, u mnie to samo, z nosa cieknie, nic mnie tak nie denerwuje jak kichanie i lejący się katar, buuuuuu zdróweczka!

aha, jeszcze coś z serii nie do wiary:)
jechaliśmy z mężem do Lublina, stanęliśmy na Statoilu, żeby zatankować, siedzę z małą z tyłu w aucie, maż poszedł po kawkę i zapłącić, nagle obok podjeżdza stare autko, prowadzi kobitka, facet wygląda na wypitego:), moja córcia oczywiście podgląda ich:), coś gadają, nie wysiadają, dają sobie buzi i oboje wysiadają-babka zatankowała za równe 30zł:) facet poszedł do kasy, ona siadła i otworzyła sobie czekoladę i podjechała pod drzwi, a on wyszedł i zamiast wsiadać do swojego auta idzie...........prosto do naszego samochodu......puls miałam 150-myślę pijaniutki auta pomylił czy co, okraść nas chce, czy jak, a on nagle pokazuje Amelci w szybie LIZAKA!! i pyta się czy może otworzyć drzwi i jej dać, ja głupia kiwnęłam głową, facet otworzył drzwi, dał amelci lizaka i powiedział
" dziewczynko to na święta" i poszedł!!!!!
byłam w szoku!! nie rozumiem tej sytuacji, pół drogi sie zastanawiałam o co kaman:)!!
 
Ostatnia edycja:
Witam wszystkie mamusie:)
JA znowu po dłuższej przerwie, znowu coś mnie dopadło:-(. Tym razem bakterie w gardle, najbardziej mnie męczył kaszel, ale już sie go pozbyłam.
Po świetach myślę że trochę na wadze przybyło, ale jeszcze nie sprawdzam, w przyszłym tygodniu wizyta u lekarza to się okarze.
Samopoczucie niestety kiepskie, narzeczonek wyjechał i prawdopodobnie zobaczymy sie dopiero za 2 miesiące. Nie wiem jak ja to zniosę, bo juz zaczynam szaleć:crazy: Jedyne co poprawia mi humor to kopniaki jakie regularnie dostaję od dzidziula najczęściej wieczorem, ale w ciągu dnia tez trochę szaleje :-)
 
witam po świętach...
wczoraj zaznalam troche zycia bo przelezala, pół dnia na tarasie na lezaczku u rodziców:-) no ale dzis nie wstaje z wyrka, boli mnie troche brzuchol. z resztą ciagle cos mnie boli i mam schizy:-( zbliza sie termin kiedy stracilam poprzednią ciaze i coraz bardziej sie boje...
ale wierze ze bedzie dobrze! MUSI BYC!
 
witam po świętach...
wczoraj zaznalam troche zycia bo przelezalakm, pół dnia na tarasie na lezaczku u rodziców:-) no ale dzis nie wstaje z wyrka, boli mnie troche brzuchol. z resztą ciagle cos mnie boli i mam schizy:-( zbliza sie termin kiedy stracilam poprzednią ciaze i coraz bardziej sie boje...
ale wierze ze bedzie dobrze! MUSI BYC!
 
trochę się "pobujałam" autkiem-zrobiłam niedawno prawo jazdy, a w małym mieście fajnie sie jeździ:)

ja też niedawno zrobiłam prawko, ale nawet w dużym mieście w okresie świątecznym fajnie sie jeździło, bo ruch był malutki, więc tez sobie poćwiczyłam ...... tymbardziej,że za tydzien wybieram się w dłuższą trasę ok. 140 km do rodziców, i mam małego stresa.........:tak:

ale wierze ze bedzie dobrze! MUSI BYC!

musi byc dobrze i będzie dobrze ..... :tak:

i ja witam poświątecznie, pogoda faktycznie sprzyjała spacerkom i plenerom :tak: ja te świeta też zaliczam do udanych i co najważniejsze do wypoczętych, nie jechaliśmy do rodziców, więc każdy dzień planowalismy pod siebie i przez to jestem wypoczeta : codziennie M zabierał Małego na motor, więc małam 3 godzinki tylko dla siebie, popołudniem spacer albo wizyta u znajomych na działeczce, więc pełen relaks :tak: a dzisiaj już witam z pracki.....
 
reklama
Hey
No i koniec leniuchowania, trzeba ogarnąc nasze gniazdko i może za niedługo sie wprowadzimy. Ja chcę do lekarza jechac 17. na usg i poniedzieli do ginki i szpitalek:( ale cóż myślę że będdzie dobrze. Lecę do pracy
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry