reklama

Wrzesień 2009

Witam poświątecznie!
Oj dawno mnie tu nie było ale przy tych Świętach to nie miałam czasu nawet włączyć kompa juz nie mówiąc o tym żeby coś do was naklikać.
U mnie Święta też były pod znakiem wyżerki. Na wagę nie wchodzę. W piątek ide do gina to sie dowiem :eek: Mam nadzieję że w końcu i ja sie dowiem co tam za dzidzia siedzi w moim brzuchu. No i jeszcze musze sie pochwalić że w końcu czuję ruchy - wyraźnie. Za każdym razem jak nachodzą głupie myśli i poczuje że dzidzia się rusza to od razu jestem spokojniejsza. :-)
Inka nie przejmuj sie tym pierwszym tańcem. Wiem z doświadczenia (czasem śpiewam na weselach) że zdarza sie tak że im bardzie młoda para "wytrenuje " swój taniec tym gorzej to wychodzi. Są spięci. Zapominają o uśmiechu bo skupiaja się na liczeniu kroków itp. Nie ma to jak spontan ;-):-) Powodzenia!
 
reklama
witam po świętach...
wczoraj zaznalam troche zycia bo przelezalakm, pół dnia na tarasie na lezaczku u rodziców:-) no ale dzis nie wstaje z wyrka, boli mnie troche brzuchol. z resztą ciagle cos mnie boli i mam schizy:-( zbliza sie termin kiedy stracilam poprzednią ciaze i coraz bardziej sie boje...
ale wierze ze bedzie dobrze! MUSI BYC!
Pewnie że będzie dobrze. ten najgorszy czas już minął , ja przynajmniej tak sobie cały czas tłumaczę.
Teraz trochę będzie czasu po świętach więc zajmiemy się sobą.
 
A ja witam z późnego ranka, u nas pododa super! Tzn prawie super, bo czasami słonko chmurkami zachodzi.
Witam powracające dziewczyny ze świąt, ciesze się że większości święta się udały szczególnie Sarenka że chociaż w te świąta byłaś szcześliwa.

szyszunka ale jaja z tym gościem, jak czytałam to z jednej strony dreszcz emocji mnie dopadł, a z drugiej strony na koniec się śmiałam i morał z mojej strony taki, że jednak ludzie w święta stają się milsi i lepsi, nawet Ci podchmieleni :-D:-D:-D

jarzebinka ja mam prawko już od 2006 roku i z tego w 95% auto zawsze prowadzi mój mąż, bo ja jak mam gdzieś jechać poza miasto to szok :szok: ale w święta teraz ja troszkę jeździłam i powoli się przekonuje.
A Ty się nie martw dasz radę 140km w sumie to sporo ale i nie aż tak dużo, tylko podstawa się nie denerwuj bo ja wiem na swoim przykładzie, że nerwy przeszkadzają jak cholera w prowadzeniu auta.
Powodzenia:tak:
 
INKA bedzie dobrze nie stresuj sie tak tym tancem, im wiecej bedziesz o tym myslala tym gorzej, dacie rade, bedzie dobrze, rozumiem Cie, sama pamietam jak to bylo, mimo ogromne stresu chcialabym powtorzyc nasze weselicho:-) w 10lecie slubu planujemy powtorke, ale zobaczymy :rofl2::-p

Jesli chodzi o prawko, to ja mam juz 7 lat i co z tego jak jestem tzw niedzielnym kierowca, jakos sie boje ruchu:angry:Najdluzsza trasa przebyta samemu to 1200 km Holandia -Polska, tak wiec JARZEBINKA dasz rade na pewno, ja tez sie stresowalam i dalam:-p:-)
 
Inka będzie cudownie :-) ciesz się z najpiękniejszego dnia w życiu... nie martw się tańcem ... ja tańczyłam zwykłego przytulańca :tak: i podobno wyglądaliśmy na tak bardzo zakochanych i szczęśliwych że część się popłakała ;-)

Po świętach ledwo żyje ... już w niedziele po śniadaniu miałam dość i krzyczałam że nie chce świąt ... przez ostatnie miesiące nie miałam prawie apetytu do jedzenia ... w święta zjadłam ciut ciut więcej jak zwykle a czułam się strasznie :) brzusio mi rośnie ... jest taki cudowny ehhh
już chyba do mojego Męża dotarło :-) teraz jak widzi piłeczkę przede mną hehe :-D

pojutrze wizyta u lekarza ... ale nie wiem czy będę miała usg ... także nie wiadomo czy się czegoś dowiem...
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
zgadzam sie z elunią, ze trzeba jezdzic jak najwiecej... ja w sumie musze sprawdzic od kiedy mam prawko -chyba od 2004 roku i bardzo czesto gdzies jezdze... dzieki temu czuje sie niezalezna i nie musze sie meza o nic prosic... jesli jedziemy gdzies razem to z reguły on prowadzi, ale obserwatorem tez byc lubie.,.. tak czy siak - czterech kółek sie nie boje...

inka - piekny czas przed Toba... my na pierwsza piosenke mielismy "baw mnie" to jest chyba krajewsiego, na pewno znacie... ale to dlatego, ze my za bardzo do wolnych sie nie dajemy... wyszło jak wyszlo... i tak wszyscy bedą jedli rosól :laugh2: wiec sie nie beda az tak patrzec... bedzie dobrze...

net mi szwankuje, musze kogos wezwac do niego, co chwile mnie rozłacza i nie moge skończyc tego posta... :wściekła/y:

buziaki
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry