cześć laski.
witaj Capucino :-)
może mnie za wariatkę uznacie, ale jestem taaaaaka szczęśliwa, że spałam w nocy i że nadal w dwupaku jestem i że ta noc nie była taka zła!


mówiąc noc mam na myśli 24-6, bo do północy była masakra niestety...

skurcze bolesne i kłucie... myślałam żeby się już zbierać do szpitala, ale zadzwoniłam do gin, kazała kolejny duphaston wziać (brałam o 20, o 22 kazała wziac nastepny + 2 nospy) i 2 godziny po tej dawce sie uspokoiło...
Młoda te wydaje mi się od dwóch dni jakaś spokojniejsza, nie wierci się tyle co zwykle :-(
dziś po południu jadę do gin, niech mnie obejrzy z każdej strony, bo takich stresów jak wczoraj wieczorem to ja nie chcę już nigdy

zjadają mnie tylko koszty, zaczyna być tak, że ja co 10 dni u gin jestem, a wizyta kosztuje - 100 zł

, byłam 19 maja, pójdę dziś i 8 czerwca też muszę iść bo mi się zwolnienie kończy


ale to i tak jest pikuś w tym wszystkim, ważne żeby Mała siedziała tam gdzie siedzi jeszcze conajmniej 10 tygodni.