Ale dużo naskrobałyście
Syla witaj z powrotem :-)
Ja byłam wczoraj z koleżanką w 8 mc-u na dniu otwartym jednego ze szpitali u nas (zresztą po raz drugi...1,5 miesiąca temu też tam byłam z inną koleżanką w ciąży); oprowadzała nas całkiem sympatyczna położna. Że niby bezpłatne znieczulenie,że wszystko cacy,itp. Rzeczywiście, sala przedporodowa to prawie jak pokój hotelowy,czyściutko,łóżeczko,telefon,telewizor...Koleżanka urodziła tam 30 kwietnia,miała mieć znieczulenie, a oni ją przetrzymali tak długo,że w końcu jej nie dali,a na wypisie jej wpisali,że dali.


Poza tym ta położna powiedziała wczoraj,że ona nie wie dlaczego kobiety tak się boją tego nacinania krocza,że ona najchętniej nacięłaby każde,bo to jezt bezpieczniejsze i że tu chodzi o dziecko.

No nie wiem...Ja mam jakieś mieszane odczucia z tym związane. Wiadomo,że jest jeszcze parę miesięcy czasu,żeby o tym myśleć,ale...mimo wszystko.

Poza tym jadę do biura podróży po bilecik samolotowy,bo wybieram się do mamy do Niemiec na 2 tygodnie,żeby się ODSTRESOWAĆ od chłopa i od Polski.


O,idę skończyć czekoladę.:-)