hehe i ja sie ciagle ucze, ale ja juz raz olej w garnku podpalilam i glupia w tej panice chcialam ugazic go woda :-) efekt byl taki ze cala kuchnia byla do malowania, doslownie wszysto osmolone bo ten caly olej poszedl w gore z dymem, a ja z poparzona reka chodzilam, Bylo to pare miesiecy temu, dobrze ze Amelka bawila sie w salonie bo nawet nie chce myslec co by moglo sie stac.
Moj juz sie przyzwyczail ze ja zawsze cos przypale, albo przesole, albo rozgotyje. Juz sie nie dziwi jak dostaje niedosmazonego. Dobrze ze moja mama zaraz do mnie przylatuje to pomoze przygotowac przysmaki na urodzinki :-) sama bym zginela, ale mimo wszystko uwielbiam pichcic :-)